piątek, 26 stycznia 2024

Jak czytać Riordana?

0

Wiecie ile książek autorstwa Ricka Riordana zostało wydane w Polsce? 42! Przynajmniej do tej pory, a będzie więcej. Nie zdawałam sobie z tego sprawy, że jest tego aż tyle i jakie ma zaległości. Przyznaję bez bicia, że za mną tylko Percy Jackson i bogowie olimpijscy i połowa Olimpijskich herosów. Czyli będąc dokładną - 8 książek, mały procent książek Riordana. Nazywając się fanką tego autora, to trochę kiepsko. Dlatego postanowiłam, że w 2024 roku zrobię wielki maraton pod znakiem Riordana. Szczególnie, że po serialu Disneya o Percym mam jeszcze większą ochotę na te książki (moim zdaniem serial prima sort).

Przy takiej liczbie książek, serii i dodatków zaczęłam szukać, w jakiej kolejności najlepiej czytać powieści Riordana. Wersje są różne, nawet ktoś pokusił się na stworzenie listy według chronologii wydarzeń (może po przeczytaniu też się tego podejmę, bo niestety większość list są nieaktualne). Jednak uznałam, że najlepszym wyborem będzie czytanie według dat wydań. Stworzę iluzję, że czytałam je zaraz po premierze. 

Próbowałam znaleźć gotową listę, ale większość albo były nieaktualne albo niekompletne (bez dodatków). Wzięłam sprawę w swoje ręce i przygotowałam poniższą listę pozycji, które zostały wydane w Polsce. Dzielę się z Wami, bo może ktoś też nie wie jak się zabrać za książki Riordana albo jest się bibliotekarzem i dostaje pytanie "Która następna?" (pozdrawiam Ewę!). Proszę, macie gotową ściągę (nie wykluczam, że będę ją aktualizować na bieżąco, ale niczego nie obiecuję). Na końcu postu macie listę w formie grafiki.

Lista książek Ricka Riordana według dat polskich wydań (z pewnymi odstępstwami):

Legenda:
PJBO - seria Percy Jackson i bogowie olimpijscy
OH - seria Olimpijscy herosi
KRK - seria Kroniki Rodu Kane
MCBA - seria Magnus Chase i bogowie Asgardu
ABP - seria Apollo i boskie próby
+ - dodatek do serii

  1. Złodziej Pioruna (PJBO, maj 2009)
  2. Morze Potworów (PJBO, październik 2009)
  3. Klątwa Tytana (PJBO, marzec 2010)
  4. Bitwa w Labiryncie (PJBO, wrzesień 2010)
  5. Ostatni Olimpijczyk (PJBO, listopad 2010)
  6. Archiwum Herosów (PJBO+, czerwiec 2011)
  7. Przewodnik po świecie herosów (PJBO+, maj 2013)
  8. Czerwona Piramida (KRK, luty 2011)
  9. Zagubiony Heros (OH, czerwiec 2011)
  10. Ognisty Tron (KRK, wrzesień 2011)
  11. Syn Neptuna (OH, styczeń 2012)
  12. Cień Węża (KRK, czerwiec 2012)
  13. Znak Ateny (OH, listopad 2012)
  14. Pamiętniki Półbogów (OH+, kwiecień 2013)
  15. Dom Hadesa (OH, październik 2013)
  16. Krew Olimpu (OH, październik 2014)
  17. Miecz Lata (MCBA, październik 2015)
  18. Greccy Bogowie według Percy'ego Jacksona (PJBO+, grudzień 2014)
  19. Greccy Herosi według Percy'ego Jacksona (PJBO+, grudzień 2015)
  20. Berło Serapisa i inne opowiadania (PJBO+, OH+, KRK+, marzec 2016)
  21. Ukryta wyrocznia (ABP, maj 2016)
  22. Hotel Walhalla. Przewodnik po światach nordyckich (MCBA+, sierpień 2016)
  23. Młot Thora (MCBA, październik 2016)
  24. Mroczna przepowiednia (ABP, maj 2017)
  25. Tajne akta Obozu Herosów (PJBO+, ABP+, lipiec 2017)
  26. Statek umarłych (MCBA, październik 2017)
  27. Labirynt ognia (ABP, czerwiec 2018)
  28. 9 z Dziewięciu światów (MCBA+, październik 2018)
  29. Niezbędnik maga z Domu Brooklyńskiego (KRK+, lipiec 2018)
  30. Grobowiec tyrana (ABP, październik 2019)
  31. Wieża Nerona (ABP, październik 2020)
  32. Tajne akta Obozu Jupitera. Dziennik rekruterki (ABP+, październik 2020)
  33. Słońce i gwiazda (PJBO, maj 2023)
  34. Puchar bogów (PJBO, wrzesień 2023)
  35. Córka głębin (listopad 2021)
  36. Labirynt kości (39 wskazówek, kwiecień 2012)
  37. Big Red Tequila (Tres Navarre, czerwiec 2016)
  38. Taniec wdowca (Tres Navarre, luty 2017)
  39. Ostatni król Teksasu (Tres Navarre, marzec 2018)
  40. Złodziej Pioruna. Powieść graficzna (PJBO, kwiecień 2014) 
  41. Morze Potworów. Powieść graficzna (PJBO, lipiec 2015) 
  42. Klątwa Tytana. Powieść graficzna (PJBO, czerwiec 2017) 

 Na koniec kilka rzeczy:

  • Przy pierwszych dodatkach PJBO sugerowałam się bardziej zagraniczną datą premiery i według mnie taka kolejność ma sens.
  • Opowiadania z książek Archiwum herosów i Pamiętniki półbogów są zawarte w zbiorze Berło Serapisa i inne opowiadania. 
  • Ostatnie 8 tytuły ustawiłam na takich pozycjach, ponieważ Labirynt kości, Córka głębin i seria Tres Navare nie wiążą się zupełnie z innymi cyklami. A powieści graficzne moim zdaniem są fajnym zwieńczeniem maratonu.

okładki ze strony wydawnictwa Galeria Książki


Miłego czytania!

czwartek, 4 listopada 2021

Dziewczyny Falkowskiej powracają!

3





Parę miesięcy temu Gosia Falkowska ogłosiła, że jej debiutancka seria zostanie ponownie wydana i na dodatek wreszcie doczeka się kontynuacji!


Mąż potrzebny na już, Gorzej być nie może i Poszukiwani, poszukiwany czytałam lata temu (polecam zapoznać się z moimi poprzednimi tekstami na ich temat). W związku z kontynuacją uznałam, że to dobry moment na powrót do tych książek. Nie powiem - bałam się, że po latach nie będę tak dobrze się bawić jak za pierwszym razem. Na szczęście to były tylko bezpodstawne obawy. Czytając po raz drugi perypetie dziewczyn bawiłam się świetnie. Może trochę inaczej odbieram niektóre rzeczy, ale ogólnie nie było źle.

W Mężu potrzebnym na już Berka nadal bawiła swoimi przygodami w poszukiwaniu męża. Znając zakończenie miałam szansę wyłapać wszystkie znaki, które wskazywały na taki a nie inny finał.

Poszukiwanych, poszukiwanego pamiętałam najsłabiej, ale z strony na stronę przypominałam sobie więcej. I w sumie cieszę się, że pamięć mnie zawiodła i mogłam (prawie) na nowo poznać historię Jolki i Moniki.

W Nowym starego początki powracamy znowu do Zośki, która miała swoje trzy grosze w Gorzej być nie może. Jednak Zośka się zmieniła. Mimo że nadal jest zośkowata (inaczej nie da się jej określić), to widać jak rozwinęła się i wydoroślała.

Gdy dowiedziałam się, że Zośka znów będzie główna bohaterką powieści to byłam trochę sceptycznie nastawiona. Nie zrozumcie mnie źle, świetnie bawiłam się przy Gorzej być nie może, ale Zośka bywa męcząca i chciałam poznać perspektywy innych dziewczyn. Ale w sumie nie zawiodłam się. Było zośkowato, ale widać, że dziewczyna na swój sposób zrozumiała, że od życia nie można tylko brać, ale trzeba coś dawać. No i kurczę, mimo wszystko widać, że to dobra osoba i ma serce po dobrej stronie.

Przy czytaniu warto wziąć pod uwagę to, że jest to komedia. Lekka i niezobowiązująca książka. Sama miałam w pewnych momentach pewne zgrzyty - w jaki sposób jedna z bohaterek zachodzi w ciążę w czwartym tomie, rozpaczliwe szukanie męża w pierwszej części czy szybka i bezproblemowa adopcja. Ale przypominałam sobie, że to nie ma być poradnik. To ma być książka, którą przeczytacie po ciężkim dniu i dzięki której zapomnicie, choć na chwilę, o codziennych problemach.

Czekam z niecierpliwością na piąty tom. Jak i również na serial. Netflix na co czekasz? Kupuj prawa do ekranizacji! Oglądałabym jak szalona!

Za książki dziękuję Wydawnictwu Videograf SA



czwartek, 27 sierpnia 2020

"Aru Shah i drzewo życzeń" Roshani Chokshi

0



Pandawowie powracają i mają kolejną misję do wykonania. Muszą dowiedzieć się o przepowiedni przed Śpiącym. No i cóż, chcą dobrze, a wychodzi jak zwykle. Ale może nie wszystko stracone, bo Pandawowie walczą do końca. 

Aru Shah i drzewo życzeń to trzeci tom Kronik Pandawów. Dwoma poprzednimi częściami zachwycałam się rok temu i tegoroczna książka bardzo mi się podobała. 

Roshani Chokshi po raz kolejny pokazuje, że dziewczyny mogą być głównymi bohaterkami i w niczym nie są gorsze od chłopców. Nie że lepsze, tylko tak samo dobre. I to jest super, że w książkach młodzieżowych oprócz przyjaźni i innych wartości pokazywana jest równość płci.

Kroniki Pandawów są pełne humoru, który uwielbiam. Już same tytuły rozdziałów są świetne, np. Cel: nie skończyć jako przegryzka smoka albo Wszyscy jesteśmy Ziemniakami. I gdzieś pod tymi żartami można odnaleźć wartościowe treści. Bardzo spodobał mi się ten fragment:

"A ona nade wszystko pragnęła, żeby świat nie miał tak skomplikowanego charakteru - żeby dobro i zło można było rozdzielić tak łatwo, jak brązowe i białe części oreo. Świat jednak nie był ciasteczkiem i czasem dobro i zło stanowiły tylko ramkę, którą podnosi się do oczu, a to, co się przez nią widzi, zmienia się w zależności od tego, kto ją trzyma."

 No bo kto by nie chciał, żeby w życiu było albo dobre albo złe. Zero rozterek. Ta książka właśnie pokazuje, że w życiu jest bardzo dużo szarej przestrzeni. I nie można podejmować tylko dobrych albo złych decyzji. 

A wracając do humoru, myślę, że gdyby nie tłumaczka (i podejrzewam, że redaktorka też maczała w tym palce), to średnio by było. Jest dużo żartów słownych, które podejrzewam, że po angielsku brzmią inaczej. Ale dzięki osobom pracującym przy polskim wydaniu, to wszystko brzmi jak należy - czyli zabawnie.

Pokochałam relację między Aru a Aidenem. Już się nie mogę doczekać jak to rozwinie się w kolejnym tomie <3

Aru bardzo przypomina mi Percy'ego Jacksona z książek Ricka Riordana. Dla mnie to wielki plus, bo Percy'ego uwielbiam. Poznaję nową kulturę, nowe przygody, ale nie czuję się jakbym wskoczyła na głęboką wodę. Czuje się jak z dobrze znanym przyjacielem. 

Kroniki Pandawów to książki pełne cudownych wartości i z niecierpliwością czekam na ostatni czwarty tom!

Za książkę dziękuję Galerii Książki

wtorek, 4 sierpnia 2020

"Daisy Jones & The Six" Taylor Jenkins Reid

2


Dobra. Jak bardzo macie dość tej książki? Na Instagramie wyskakuje z każdej strony i mnie też zaczyna to trochę drażnić. 

Lata 60, 70. USA. Daisy Jones to dziewczyna, która pochodzi z bogatej rodziny. Niestety, w domu nie doświadcza dostatecznej miłości i uwagi. Dlatego już jako nastolatka (ze świetnym głosem) zaczyna życie w klubach na Sunset Strip.
The Six to rockandrollowa kapela, która zyskuje coraz większą sławę. Dzięki spotkaniu z Daisy Jones zespół jest jeszcze bardziej rozpoznawalny, ale nic nie trwa wiecznie.  

Autorka cudownie oddała klimat lat 60 i 70. Czytając czułam, że tam jestem. Oczywiście, nie żyłam w tamtych czasach i znam je tylko z książek, zdjęć, muzyki czy filmach. Ale ja kocham tamten okres! I podczas lektury czułam te same emocje jak przy właśnie materiałach z tamtych lat. A i jednak uwaga, tutaj nie ma lat 80. Widziałam wiele recenzji, w których jest napisane o latach 80. No nie! Książka zaczyna się w drugiej połowie lat 60 i kończy na 1979 roku. Większość akcji rozgrywa się właśnie w latach 70.

Czułam jakby czytała biografię prawdziwego zespołu. I było mi bardzo smutno, że nie mogę posłuchać ich muzyki. Na Spotify są różne playlisty inspirowane książką, jednak moim zdaniem są średnie. Zupełnie nie oddają klimatu książki. Ja podczas czytania słuchałam playlisty 70s Rock Anthemes od Spotify i moim zdaniem ta jest bardziej odpowiednia.

Książka jest w formie wywiadów z Daisy Jones, The Six oraz osób związanych z muzykami. Dzięki temu czyta się świetnie i jest zastosowany bardzo ciekawy zabieg. Często ktoś coś opowiada, a zaraz jest wypowiedź innej osoby na ten sam temat, ale zupełnie odwrotnie opowiedziane. I to pokazuje, że każdy zapamiętuje (albo chce zapamiętać) inaczej. Ale to też może świadczyć o tym, że ktoś kłamie i w ostatecznym rozrachunku nie wiemy, co jest prawdą, a co kłamstwem.

Niestety mam jedno wielkie ale - zakończenie. Było okropnie nijakie. Powód dlaczego Daisy Jones & The Six rozpadli się jest okropnie miałki. Zupełnie do mnie nie przemówiło. I ogólnie fabuła też nie jest jakaś zachwycająca. Do przedostatniego rozdziału czytało mi się świetnie, bo może i historia nie jest porywająca, ale czułam jakbym czytała o prawdziwym zespole. A ja uwielbiam czytać biografie o muzykach z tamtych lat. 

Na pewno kiedyś wrócę do Daisy Jones & The Six.Dla cudownego klimatu lat 70 i rock'n'rolla, bo pod tym względem książka jest skrojona idealnie dla mnie (jak to powiedziała mi Ewa Mielczarek). 

Ale wiecie na co czekam? Na serial! Podobno ma powstać. A jak będzie serial to będzie muzyka! Niecierpliwie przebieram nogami i mam nadzieję, że nie zepsują ani klimatu ani muzyki! A w ogóle Daisy Jones wyobrażam sobie jako Janis Joplin, a The Six jako Aerosmith, ewentualnie Blondie. Ale to tylko moje wyobrażenia ;P

Za książkę dziękuję Czwartej Stronie

niedziela, 28 czerwca 2020

"Na odległość. The Kissing Booth 2" Beth Reekles

4


Beth Reekles wraca z kolejną częścią historii Elle. Przy pierwszej części dobrze się bawiłam, połówka była taka sobie, a jak jest z Na odległość?

Noah i Elle są razem i są szczęśliwi. Niestety, sielankę przerywa wyjazd Noah na studia. Elle jest w ostatniej klasie liceum, więc decydują się na związek na odległość. Jednak, czy chłopak pozostanie wierny? Czy nowy uczeń w klasie Elle nie zamiesza w życiu bohaterki?

Po pierwsze i najważniejsze - to nie jest wybitna literatura. Tutaj nie ma co się oszukiwać i liczyć na wiele. To jest lekka młodzieżówka i moim zdaniem spełnia swoje zadanie. Dwa lata temu czytałam pierwszą część podczas sesji, a tę część czytałam podczas przygotowań do tegorocznych egzaminów. I to była naprawdę przyzwoita rozrywka w przerwie od nauki. Na dzień, dwa (bo tyle zajmuje przeczytanie tych książek) mogłam oderwać się od tego stresu.

Fabuła jest bardzo przewidywalna. Nie trudno domyślić się jak potoczy się akcja. Chociaż w paru momentach byłam lekko zaskoczona, ale wiecie - nie zbierałam szczęki z podłogi ;) Według mnie to jest właśnie na plus, dla tego typu książki. Poznaję jakąś historię, ale nie muszę nadużywać moich cennych szarych komórek, żeby połapać się kto z kim i dlaczego. 

Bohaterka miejscami irytuje, ale trzeba wziąć pod uwagę, że jest to nastolatka. Na dodatek musi wybrać studia, jej ukochany jest daleko i jej najbliższy przyjaciel oddalił się od niej. Trochę słabe wytłumaczenie, ale w takich książkacg potrafię przymknąć na to oko. 

Na odległość. The Kissing Booth 2 polecam osobom, które potrzebują odmóżdżającej i przyjemnej lektury. A na dodatek 24 lipca na Netflixie pojawi się adaptacja filmowa tej książki! Sama autorka napisała we wstępie, że film tylko lekko bazuje na powieści, więc jestem ciekawa jak Netflix poprowadził historię Elle i Noah. 

Za książkę dziękuję Aim Media

poniedziałek, 27 stycznia 2020

poniedziałek, 20 stycznia 2020

piątek, 27 września 2019

Krótko, zwięźle i na temat #1 - Wyobraźnia, Kraków, Mikołajek, szczęście i przyjaciele

3




Czasem po przeczytaniu książki nie ma się za dużo do powiedzenia. Czasem była po prostu dobra, czasem tak nudna, że nie wywołała żadnych emocji, a czasem zdarzało się, że nie była ani zła ani dobra, była po prostu średnia. I właśnie w tym cyklu będą pokazywane takie książki. Będę pisać o książkach, o których chciałam Wam zaprezentować, ale nie jestem w stanie napisać o nich więcej niż parę zdań 😉


Rozwiń swoją wyobraźnię Temple Grandin
Rozwiń swoją wyobraźnię to swoista autobiografia. Nie jest to typowa biografia, bo Temple nie jest typową kobietą. Jest wynalazczynią, doktorem zootechniki oraz wysokofunkcjonującą osobą z autyzmem. W swojej książce opowiada o swoim dzieciństwie, swoim życiu, o tym jak pracowała nad swoimi wynalazkami i dlaczego zbudowała „maszynę do przytulania”. To wszystko jest opisane bardzo fajny, przystępny sposób, że dopiero pod koniec czytania orientujesz się, że to w sumie taka autobiografia. Dodatkowo załączone są 25 projektów, które mogą wykonać dzieciaki. Myślę, że Rozwiń swoją wyobraźnię będzie dobą pozycją na prezent dla dziecka, jeśli macie dzieci lub pracujecie z nimi to też się przyda. Moim zdaniem może rozwinąć wyobraźnię i zainspirować dzieciaki do działania 😉





Bajki mariackie Ewa K. Czaczkowska
Jak wiecie, a jak nie wiecie to się dowiecie, że Kraków kocham całym moim sercem. Może nie jestem wielkim podróżnikiem i wiele nie zwiedziłam, ale w Krakowie czuję się jak w domu. Przez całe technikum na pytanie na jakie studia planuję iść, odpowiadałam „Jakieś w Krakowie”. I udało się! Od dwóch lat studiuje w Krakowie i moja miłość kwitnie! No, ale dość dygresji! Gdy zobaczyłam zapowiedź Bajek mariackich to po prostu wiedziałam, że muszę je mieć. I nie zawiodłam się. Bajki są przyjemnie napisane (nie tylko dla dzieci) i pięknie ilustrowane przez Katarzynę Fus. Cudeńko, które każdy miłośnik Krakowa powinien mieć na swojej półce.

Mikołajek. Jak to się zaczęło? Jean-Jacques Sempé, René Goscinny
Uwielbiam Mikołajka! Moi rodzice czytali nam jego przygody wiele razy i stał się jednym z symboli mojego dzieciństwa. Gdy usłyszałam, że historia Mikołajka zaczęła się od komiksów była zaskoczona, ale też wiedziałam, że nie mogło zabraknąć tej pozycji na mojej półce. W tym zbiorze znajduje się 28 jednostronicowych komiksów. Krótkie, śmieszne, po prostu w stylu Mikołajka. Mimo że uważam, że każdy fan tego chłopaka powinien mieć tę książkę na swojej półce, to jednak moim zdaniem cena tej pozycji jest trochę wygórowana. Owszem, jest to duża formatowo książka i ładnie wydana, ale jest bardzo cieniutka. Co to jest 28 komiksów, które każdy zajmuje jedną stronę? A cena okładkowa to 45 zł! Ja dałabym może 20 zł, góra 25 zł. Polecam szukać promocji, bo warto mieć Mikołajka😉




Atlas szczęścia Helen Russell
Atlas szczęścia to pozycja, która uświadamia, że szczęście różne ma imię. W książce autorka opowiada o 33 sposobach czy filozofiach, które pomagają osiągnąć satysfakcję z życia. W każdym kraju co innego uznają za szczęście. Cóż, nie jestem zdziwiona, że nie opisała Polski, bo jak śpiewał Kazik Staszewski „Polacy mają depresję totalną, dlatego, że nie ma słońca. Przez 7 miesięcy w roku, a lato bywa czasem nie gorące.”. Z tym słońcem coś jest, bo bardzo dużo krajów opisanych w tej książce ma ciepły klimat 😉 Atlas szczęścia to idealny materiał na prezent, pięknie ilustrowany, no i tematyka bardzo przyjemna. Ale nie musi być to prezent dla innej osoby, sobie samemu też można sprawić prezent. Książka Helen Russell inspiruje do szukania własnego przepisu na szczęście. Ja odkryłam, że jestem mieszaniną bardzo różnych filozofii m.in. angielskiej, hawajskiej 😉
Na dobre i na złe Magdalena Trubowicz
Pierwszy tom cyklu Przyjaciele zapowiadał się naprawdę dobrze. Myślałam, że będzie lekko, zabawnie i niezobowiązująco. Jak ja się myliłam! Było niesamowicie nudnie. Nic tam się nie działo. Wszystkie wydarzenia są bez żadnego związku przyczynowo skutkowego. Nic nie trzymało się kupy. Jedna z głównych bohaterek, Alicja, była nieziemsko głupia i irytująca. Nie raz, nie dwa miałam ochotę trzepnąć ją. A do tego na każdej stronie żenujące rozmowy i żarty o seksie i okresie. Było też mnóstwo stereotypów, które nie śmieszyły, tylko irytowały. Niezrozumiałe dla mnie mylenie „Cypiska” z „Pieguskiem”! Dlaczego?! Nie mogę tego zrozumieć. Nawet w wymowie te słowa nie są podobne do siebie.
Autorka nie kryje się, że inspirowała się serialowymi Przyjaciółmi. I nie mam nic do tego, bo inspiracja jest dozwolona i tak dalej. A ja nie ukrywam, że nie jestem wielką fanką serialu, znaczy oglądałam cały i podobał mi się, ale nie jestem psychofanką. A mówię to, żeby podkreślić, że nie jestem rozzłoszczoną fanką serialu, która hejtuje tę książkę. Tylko jako czytelniczka mówię, że to naprawdę słaba książka. Nie taką Magdalenę Trubowicz znałam (jej Drugie życie Matyldy uwielbiam <3)


Za książki Atlas szczęścia, Rozwiń swoją wyobraźnię dziękuję Aim Media

Za książki Bajki mariackie, Mikołajek. Jak to się zaczęło? dziękuję wydawnictwu Znak Emotikon
Za książkę Na dobre i na złe dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona


poniedziałek, 23 września 2019

piątek, 20 września 2019

"Nadgryzione jabłko” Chrisann Brennan

0




Miała być biografia Steve’a Jobsa, a wyszła autobiografia. A szczerze powiem, że nie interesuje mnie życie autorki.

Podtytuł brzmi Steve Jobs i ja – wspomnienia więc na początku nie byłam zła na historie tylko o Chrisann. Wiadomo, że nie znali się od kołyski, poznali się, gdy byli nastolatkami. Ich relacja była dosyć burzliwa i przypomniała sinusoidę. Ale po jakimś czasie zaczęłam się nudzić podczas czytania. Myślę, że czarę goryczy przelał rozdział, w którym opisana była podróż Chrisann do Azji. Bez Steve. Ja rozumiem, że nie byli przywiązani do siebie łańcuchami, ale w tym rozdziale opisane były przemyślenia, emocje autorki, które doświadczyła podczas tej podróż. Hej! Przecież można było to opisać maksymalnie w jednym akapicie typu „I wtedy nie byłam z Stevem. Pojechałam tu i tu. Doświadczyłam tego i tego. Blabla.”. Ja nie miałam ochoty czytać o życiu duchowym autorki.

Oczywiście, we wspomnieniach pojawia się Steve. I te fragmenty najbardziej mi się podobały. Dzięki nim tworzy się jego prywatny portret. Jaki miał charakter, jak traktował ludzi. Nie dowiecie się z tej książki jak pracował. I cóż, mimo że cenię i szanuję jego pracę, to wiem, że nie chciałabym mieć jego jako znajomego czy nawet jako pracodawcę. Wiem, że nie dogadalibyśmy się, nie potrafiłabym znieść takiego traktowania.

Ogólnie niespecjalnie polecam tę książkę osobom, które chcą dowiedzieć się czegoś o Steve. Raczej poleciłabym to czytelnikom, którzy uwielbiają go i po prostu muszą przeczytać wszystko na jego temat (ja tak mam z zespołami muzycznymi takimi jak Guns N’ Roses, AC/DC, Queen czy Janis Joplin, więc rozumiem takie osoby 😉). Christann ma bardzo uduchowiony i artystyczny styl (ja nazywam takie osoby nawiedzonymi) i zupełnie mi nie podszedł. Bardzo źle mi się czytało tę książkę. Ale są gusta i guściki, więc może komuś się podobała ;)

Za książkę dziękuję Aim Media



środa, 18 września 2019

"Druga strona nocy” Joanna Jax

1



Trzeci i zarazem ostatni tom trylogii Zanim nadejdzie jutro. I po raz kolejny Joanna Jax mnie nie rozczarowała.

O fabule nie będę się rozpisywać, bo nie będę spoilerować, komuś kto czytał dwie poprzednie części, a komuś kto nie czytał to tym bardziej, ale zarazem bardzo polecam sięgnąć po tę trylogię (TUTAJ możecie przeczytać, co myślę o nich). Mogę tylko powiedzieć, że dzieje się, oj dzieje się.

Joanna Jax nie szczędzi nam emocji. Przez poprzednie części zdołałam już zżyć się z bohaterami i Drugą stronę nocy czytałam cała w napięciu.  Kocham za to autorkę, bo potrafi samymi słowami wyprowadzić z równowagi. Chociaż może powinnam mieć do niej pretensje za moje zszargane nerwy 😉

Trylogia Zanim nadejdzie jutro pokazuje i uświadamia, że nie ma człowieka, który jest krystalicznie dobry lub zły do szpiku kości. Każdy ma w sobie cząstkę dobra i zła. I każdy musi sam zdecydować, co będzie w nim dominować. Czasem trzeba wybrać mniejsze zło, które wcale nie powoduje mniejsze wyrzuty sumienia. Ale takie właśnie jest życie. I dlatego uwielbiam książki Joanny Jax. Ona nie ubarwia rzeczywistości. Mimo że zdaję sobie sprawę, że są to fikcyjne postacie, to ja czuję podczas czytania, czuję, jakbym czytała prawdziwe historie.

Jednak nie ma co się smucić, że to już koniec, bo autorka nie odpoczywa i już 24 września jest premiera kolejnej trylogii Prawda zapisana w popiołach, która łączy losy bohaterów z sagi Zemsta i przebaczenie oraz Zanim nadejdzie jutro. Ja muszę jeszcze nadrobić 3 ostatnie tomy pierwszej sagi, ale już na dniach się za nie zabieram, żeby być już na bieżąco z seriami Joanny Jax :D Szczerze? Już się nie mogę doczekać!

Za książkę dziękuję wydawnictwu Videograf SA



wtorek, 27 sierpnia 2019

"Trzydzieści kopert" Ewa Mielczarek

2



Kiedy Ciocia Ebi (a raczej Ewa Mielczarek, ale dla mnie zawsze będzie ciocią, sorry but not sorry) powiadomiła, że za niedługo wydaje książkę to po prostu wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Każdy kto nie zna Cioci (wstyd!), musi wiedzieć, że to jedna z najbardziej ciepełkowych osób, jakie znam. I jej książka jest idealny odzwierciedleniem jej osoby.

Hania za parę miesięcy kończy 30 lat. Pracuje w kasie na basenie, nie ma męża, ba! nawet chłopaka, mieszka nadal z rodzicami, opiekuje się dziećmi swojej młodszej siostry. No ogólnie, plany jakie miała po liceum nie wypaliły, a ona jedyne co mogłaby zaśpiewać to „Znowu w życiu mi nie wyszłooo”. Ale na szczęście ma przyjaciół, którzy nie chcą patrzeć jaka jest nieszczęśliwa, więc Robert jako prezent noworoczny daje jej pudełko po butach. Nie jest to zwykłe pudełko, ponieważ w środku znajduje się tytułowe trzydzieści kopert, które pomogą jej w zrealizowaniu swoich marzeń.

Książka Cioci jest niesamowicie optymistyczna, słodka (choć niektórzy bohaterowie są bardzo irytujący, ale oni właśnie są przeciwwagą, żeby za słodko nie było) i właśnie ciepełkowa. Pewnie zastanawiacie się co to jest za przymiotnik „ciepełkowa”. Wyobraźcie sobie grudniowe popołudnie, za oknem szaleje zamieć, a Wy właśnie wróciliście do domu z przymusowego godzinnego spaceru. Jesteście przemarznięci do szpiku kości. Zakładacie ciepłe i suche ubranie, siadacie w ulubionym fotelu razem z gorącym kubkiem ulubionego napoju i przykrywacie się kocem. Czujecie to uczucie przepływającego ciepła przez Wasze ciało? To właśnie uczucie, gdy czytacie ciepłekowe powieści.

Wracając do Trzydziestu kopert, nie jest to odkrywcza książka. Nie ma tu emocjonujących zwrotów akcji, nie ma pościgów i wybuchów. Nie ma dramatów (no może małe, ale takie malutkie). Ale ja nie wymagam od takich książek tego wszystkiego. Ciepełkowe (chyba nadużywam tego słowa) historie mają być spokojne, harmonijne. Po przeczytaniu takiej książki chcę zamknąć ją i uśmiechnąć się pod nosem. Poczuć uczucie spełnienia. I właśnie Trzydzieści kopert takie jest! Ja jeszcze dodatkowo popłakałam sobie na koniec. Ale tak ze szczęścia. Historia Hani uświadamia, że marzenia trzeba spełniać i o nie walczyć. Nie ważne, w jakim punkcie swojego życia jesteście. Lepiej późno niż wcale.

Trzydzieści kopert to taki mój książkowy odpowiednik filmu Bohemian Rhapsody (dla niewtajemniczonych - oglądałam ten film 12 razy w kinie i 3 razy w domu, oczywiście będzie więceh razy :P) . Po przeczytaniu mam ochotę znowu po nią sięgnąć (w momencie publikowanie tego tekstu przeczytałam ją już 2 razy, a książka wyszła na początku maja). Doskonale wiem, co się tam wydarzy, nie jestem niczym zaskoczona, ale to historia, do której lubię wracać. Myślę, że jest to jedna z tych książek, która będzie mi towarzyszyć przez całe moje życie.
W sekrecie Wam powiem, że moim marzeniem jest zobaczenie serialu na podstawie tej książki!

poniedziałek, 26 sierpnia 2019

piątek, 23 sierpnia 2019

„Bez serca” Marissa Meyer

2



Bez serca to retelling, a raczej prequel Alicji w Krainie Czarów. I będę bez serca, ale Bez serca była nudą książką. Albo nie lubię retellingów albo to przez to, że nie przepadam za Alicją ….

Cath jest córką markiza i tak się złożyło, że Król Kier chce się z nią ożenić. Niestety, nie o tym marzy Cath. Ona chce otworzyć własną cukiernię i nie myśli o małżeństwie. Jednak to nie jest jej jedyny problem, spotyka także przystojnego błazna królewskiego. On także namiesza jej w życiu.

Ech, potwornie się wynudziłam czytając tę książkę. Przez pół książki nic się nie działo. Druga połowa zaczęła nabierać tempa, ale nadal nie zaskoczyła mnie. Tajemnicy o smoku domyśliłam się prawie od samego początku. No może nie tak szczegółowo, ale jednak mniej więcej wiedziałam kto i co. Jedynie końcówka mi się podobała. Miała w sobie to coś. Jednak to nie zmienia faktu, że to była nudna książka. I najchętniej wyrzuciłabym połowę niepotrzebnych stron.

Bohaterowie byli tacy drewniani. Tak samo akcja. Niby coś działo, ale ja nie odczuwałam żadnych emocji. Nada. Czasem nawet gubiłam się i nie wiedziałam, co kto zrobił czy powiedział. Nie wiem, czy to wina autorki czy redakcji. 

Na dodatek znalazłam błąd w wydaniu. W opisie na okładce mamy imię Jest, a w tekście żadnego Jesta nie ma. Jest za to Figiel, którego znowu nie ma na okładce. Wydawnictwo czy raczej ludzie za to odpowiedzialni mogliby się zdecydować. Ale w sumie to w polskim wydaniu imię Jest brzmi bardzo głupio i łatwo można byłoby pomylić się z naszym słowem „jest”. A z drugiej strony, imię Figiel brzmi idiotycznie, ale znowu to Kraina Czarów, więc tam może być trochę szaleństwa. Tak czy inaczej, Czy jest Jest czy go nie ma, wydawnictwo spłatało niemałego figla z Figlem 😉

Bez serca nie podobało mi się i cieszę się, że mam ją za sobą. Na mojej półce mam jeszcze Sagę Księżycową tej samej autorki i sprawdzę, czy to wina stylu pisarki czy może nie lubię retellingów, a może to wina mojej niechęci do Alicji w Krainie Czarów 😉

Za książkę dziękuję wydawnictwu Papierowy Księżyc

czwartek, 22 sierpnia 2019

„Kamerdyner. Miłość, wojna, zbrodnia” Marek Klat, Paweł Paliński, Mirosław Piepka, Michał Pruski

2



Totalnie zawiodłam się na tej książce. Sądziłam, że dostanę opowieść o miłości w czasach wojny, a na dokładkę zostanie przemycona historia Kaszub. A co otrzymałam? Nudną lekcję historii.

Mateusz jest sierotą kaszubskiego pochodzenia. Zostaje przygarnięty pod dach pruskiej arystokracji. Z biegiem lat między Mateuszem a córką hrabiego rodzi się zakazane uczucie. Czy miłość przetrwa wojnę?

Naprawdę dawno nie czytałam tak nudnej książki. Naprawdę! Ostatnio trafiały do mnie głupkowate, durne pozycje, ale na swój sposób były zabawne i ciekawe. Zawsze się czymś ratowały, na przykład dobrym zakończenie albo fabułą, która była tak durna, że aż śmieszna. A Kamerdyner to była jednak wielka nuda. Wiem, powtarzam się, ale to była nuda. 

Wątki zostały okropnie spłycone, potraktowane po macoszemu. Na przykład raz pojawił się wątek samobójstwa pewnej dziewczyny i zamiast pociągnąć to i wprowadzić jakieś emocje to ta historia była rozpisana na dosłownie dwie strony. Sam „główny” wątek miłosny miedzy Mateuszem a Maritą był beznadziejnie opisany, bez żadnego uczucia. Niby czasem narrator wchodzi do głowy bohaterów i wiemy co myślą i czują, ale to nie wystarcza.

Jeśli chodzi o narrację to dziwniejszej nie spotkałam. Mamy narratora wszechwiedzącego, który czasem zakrada się do umysłów postaci. Czasem zadaje pytania retoryczne. Jakby był narratorem, który uczestniczy w akcji, ale okazuje się, że jednak nie jest żadnym z bohaterów. Bardzo źle się to czytało. Dodatkowo było za dużo dialogów. Ale nie książkowych. To były dialogi filmowe – krótkie zdania, takie odbijanie piłeczki. Jak ja lubię rozmowy między bohaterami, tak tych miałam dosyć.

Autorzy skupili się bardzo na historii Polski. Aż za bardzo. Jasne, rozumiem, że to ma być powieść z tłem historycznym i fakty są bardzo ważne, ale na litość boską to nie podręcznik i nie potrzebuję konkretnych dat. Mało brakowało, a dostałabym godziny razem z sekundami. To wyglądało jakby do wydarzeń historycznych zostali na siłę wepchnięci bohaterowie. Oni nie żyli własnym życiem. Wszystko było bardzo sztuczne.

Zakończenie tej książki też było beznadziejnie. Skończyło się nagle i w sumie po przeczytaniu tej książki nie czułam nic oprócz uczucia znudzenia. Nic ta powieść nie wniosła. Nawet nie dowiedziałam się za bardzo o historii Kaszub. Ani o kulturze kaszubskiej. I byłam pewna, że będą jakieś słowa po kaszubsku, bo była akcja „Naucz się kaszubskiego z Kamerdynerem”, a w tej książce nie było ani słowa w tym języku.

Podobno film jest tak samo zły, ale ja nie oglądałam i raczej nie zamierzam. Kiedyś przesłuchałam soundtrack i był fajny. Podsumowując, polecam Wam soundtrack, książki zdecydowanie nie polecam. 

Za książkę dziękuję Business & Culture



środa, 21 sierpnia 2019

"Upadek nadziei" Kacper Rybiński

2



Upadek nadziei zaczęłam czytać w lutym tamtego roku, ale inna książka oderwała mnie od niej. Ale lepiej późno niż wcale :D

W Nadziei, w mieście, w którym walutą jest woda, mieszka Rita. Sierota, która miała szczęście i wychował ją kupiec, jednak po osiągnięciu dorosłości musiała się wyprowadzić. Dziewczyna sprzedaje owoce na targu, ma mieszkanie i wydaje się, że niczego więcej nie potrzebuje. Na jej drodze spotyka Tero. Chłopca, który jest złodziejem i przez przypadek wciąga Ritę do swojego świata.

Nie wiedziałam, czego spodziewać się po tej książce. I nie wiem co o niej myśleć. Z jednej strony nie nudziłam się, ale z drugiej strony nie zachwyciła mnie ta książka. Podejrzewam, że to przez to, że jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do Księgi tysiąca i jednej nocy (jedyne co mi się podoba w baśniach Bliskiego Wschodu to stylistyka jak w TEJ sceny z filmu Aladyn). W Upadku nadziei jest bardzo dużo nawiązań właśnie do tych baśni. Nie przeszkadzało mi to, ale jednak to nie są moje klimaty.

Upadek nadziei to dobry debiut. To książka o przyjaźni, ale też miłości między bratem a siostrą. To też historia o poświeceniu i nadziei. Językowo też jest naprawdę dobrze i przyjemnie się czytało. Jednak czuję, że to nie pozycja dla mnie, Może na innym etapie życia bardziej by mi się spodobała, może ;)

Za książkę dziękuję wydawnictwu Dygresje




piątek, 9 sierpnia 2019

"Domek przy plaży" Beth Reekles

2





Czytałam Kissing Booth, jako lekka młodzieżówka podobała mi się (TUTAJ możecie przeczytać więcej o tej książce), więc chętnie sięgnęłam po połówkowy tom Domek przy plaży i to chyba nie była dobra decyzja.

Jak co roku, Elle wraz z rodziną Flynn spędza wakacje w domku przy plaży. Opalanie, lenistwo wśród przyjaciół, czego chcieć więcej? Tylko teraz Elle chodzi z jednym z braci Flynn, więc to będą inne wakacje.

Domek przy plaży to tom 1.5. W 2020 roku ma pojawić się drugi tom serii Kissing Booth 2. Na odległość. Wszystko okej, tylko nie rozumiem po co pisać połówkowy tom, skoro jeszcze nie został wydany kolejny tom. Dobra, podejrzewam w jakim celu została wydana ta książka. Jednak uważam, że to było totalnie bez sensu. Fabularnie nic nie wniosła do całej historii. Elle i Noah obawiają się związku na odległość. To wszystko co z tej książeczki wynikało. Nie za wiele. Naprawdę, można było to dać jako prolog drugiego tomu i byłabym zadowolona.

Nazywam to książeczką, bo Domek przy plaży liczy sobie 120 stron, w tym jest też pierwszy rozdział drugiego tomu. I uważam, że Na odległość zapowiada się dobrze. Znaczy podejrzewam, co się tam wydarzy, ale wydaje mi się, że to będzie właśnie w stylu Kissing Booth, które polubiłam. I mam nadzieję, że będę dobrze się bawić podczas czytania.

Za książkę dziękuję Aim Media



niedziela, 21 lipca 2019

"Człowiek. Istota kosmiczna" Grzegorz Brona, Ewelina Zambrzycka

2



"To jest mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkość". 
Pięćdziesiąt lat temu Neil Armstrong wypowiedział te słowa stawiając pierwszy krok na Księżycu. I właśnie z okazji tej rocznicy została wydana książka Człowiek. Istota kosmiczna.

Człowiek. Istota kosmiczna to ponad 400 stronicowy wywiad rzeka z byłym szefem Polskiej Agencji Kosmicznej - Grzegorzem Broną. Rozmowę prowadziła Ewelina Zambrzycka i bardzo mi się podobało, że orientowała się w temacie. To nie jest wzięta z ulicy przypadkowa dziennikarka z gotowymi pytaniami. W tej książce jest zapisana rozmowa dwóch osób, które siedzą w tym temacie, ale jednak jest to zrozumiałe dla "zwykłych śmiertelników" ;)

Trochę obawiałam się, że nie będę wiedzieć o co chodzi, bo nie jestem jakimś ekspertem w tej dziedzinie. Ale na szczęście były to bezpodstawne obawy. Nawet ja jako laik rozumiałam co się do mnie mówi. Nie czułam się głupia, bo czegoś nie wiedziałam, tylko na spokojnie poszerzałam wiedzę. Chociaż muszę przyznać, że nie potrafiłam czytać ciągiem tej książki. Musiałam robić sobie przerwy. Ale na szczęście rozdziały są stosunkowo krótkie i dzięki temu mogłam czytać np. dwa rozdziały dziennie bez strachu, że wybuchnie mi mózg od nadmiaru wiedzy. Bo w tym wywiadzie jest poruszone naprawdę dużo rzeczy, dużo faktów, dat, nazwisk, teorii. I mimo że było to super ciekawe, to jednak mój mózg po pewnym czasie prosił o przerwę. Dzięki temu, że dawkowałam sobie tę książkę to lepiej i przyjemniej przyswajało mi się wiedzę. 

Uważam, że Człowiek. Istota kosmiczna to idealna książka dla stawiających pierwsze kroki w kosmicznej tematyce. Mamy tutaj dobrze przedstawioną historię od zainteresowania ludzi kosmosem, ich eksperymenty, aż po dzisiejsze plany ekspansji kosmosu. Ale wszystko przedstawione w przyjemny sposób. Po przeczytaniu tej książki zaczęłam sobie zadawać pytania o tym, czy naprawdę nie jesteśmy sami w kosmosie, co naukowcy osiągną za kolejne pięćdziesiąt lat? I wiele wiele innych pytań o rzeczy, o których nie śniło się filozofom. 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

poniedziałek, 15 lipca 2019

"Pacjentka" Alex Michaelides

6




Alicia wiedzie szczęśliwe życie. Jest cenioną malarką. Przy boku ma kochającego męża. Jednak pewnego wieczoru zabija go. Dlaczego? Czy to na pewno ona? Alicia jednak milczy i trafia do ośrodka psychiatrycznego. Po sześciu latach Theo pojawia się w tym ośrodku jako psychoterapeuta i postanawia, że dowie się prawdy i skłoni Alicia do mówienia. Czy mu się uda?

Powiem szczerze, że nie spodziewałam się niczego od tej książki. Moja mama mi ją dała i powiedziała, że to dobry thriller, że nie domyśliła się zakończenia. Ale moja mama nie czyta za dużo takich książek, a ja tak, więc rzadko, który potrafi mnie zaskoczyć jakiś thriller, ale sięgnęłam po Pacjentkę. I nie przewidziałam zakończenia! I naprawdę wątpię, żeby ktokolwiek by się domyślił. Końcówka jest naprawdę soczysta i robi trochę wodę z mózgu. Jestem mega usatysfakcjonowana takim zakończeniem.

Niestety są minusy tej książki – pierwsza połowa wlecze się niemiłosierne. Dostajemy najpierw historię Theo, która szczerze mnie zbytnio nie interesowała. I nudziła. Ale! Wbrew pozorom nie mogła być pominięta. Tylko, gdyby moja mama nie powiedziała mi, że od połowy książka nabiera tempa i warto dla niej się przemęczyć, to rzuciłabym tą książką. Serio. Tak więc, mówię Wam, przebrnijcie przez nudną opowieść Theo, jaki on jest biedny, nieszczęśliwy i ogólnie niewart życia i uczuć innych. Bo dla historii Alicii warto. Chociaż myślę, że można było spokojnie skrócić to mękolenie Theo i byłoby zdecydowanie lepiej.

Bardzo polecam Pacjentkę. Może nie jest to jakaś książka odkrywcza, ale niezły debiut. Jeśli lubicie książki, które Was zaskoczą to śmiało po nią sięgnijcie. Jestem prawie pewna, że Wam się spodoba :D

Moja ocena: 4++