Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czytam ile chcę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czytam ile chcę. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 stycznia 2017

221. "Szept wiatru" Sylwia Trojanowska

0







"Nie myśl nad tym, czego i tak nie zrozumiesz. Po prostu żyj!"







Przeczytane już Szkoła latania oraz Blisko chmur? W takim razie, Szept wiatru to lektura obowiązkowa dla Ciebie! A jeśli nie czytałeś jeszcze tych powieści, to koniecznie to nadrób ;D

Po wydarzeniach w Blisko chmur, Kaśka musi zdecydować się, czy warto walczyć o miłość i czy w ogóle ma szansę wygrać walkę o nią. 

Szept wiatru to ostatni tom trylogii o Kaśce Lasce. Rozum podpowiada, że pomimo faktu, iż książki są cudowne, to nic nie może trwać w nieskończoność. Ale serce płacze, że to koniec przygody z tą bohaterką. Niesamowicie związałam się z Kaśką, dopingowałam jej, smuciłam się razem z nią, śmiałam się. 
Oczywiście, zamiast delektować się ostatnim spotkaniem z Kaśką, to ja "połknęłam" całą powieść za jednym razem. Zaczęłam wieczorem, skończyłam w nocy. Troszkę żałuje mojej zachłanności, ale z drugiej strony, tak mnie wciągnęło, że nie mogłam się oderwać, więc to nie moja wina :D

Zakończenie trylogii jest bardzo ważną sprawą. I cóż, powiem Wam, że tutaj końcówka jest mistrzowska i chylę czoła przed Panią Sylwią. W życiu nie wpadłabym na to, żeby tak rozegrać zakończenie ;D 
Wszystko zależy od czytelnika, ja zdradzę Wam, że dla mnie skończyło się dobrze, bo uwielbiam Kaśkę i życzę jej jak najlepiej ;D

I wreszcie dowiedziałam się, kim jest Franciszka Księżopolanka. Alleluja! Serio, mega się cieszę. Od pierwszego tomu, ta postać mnie intrygowała i niesamowicie byłam ciekawa rozwiązania tej zagadki :D

Poza tym, bardzo spodobał mi się wątek matki Kaśki. Bardzo cieszyłam, gdy mogłam obserwować jej zmianę. Ta kobieta pokazuje, że nigdy nie jest za późno na zmianę ;) A jeśli o zmianach mowa, to warto wspomnieć o ciotce Kaski, Matyldzie. Ona też przeszła niezła metamorfozę i przyznaje bez bicia, wątek jej i Wiesława, mnie rozczulał i uśmiechałam się, czytając o tym. A myślałam, że ciotka Kaśki, nigdy nie wywoła u mnie pozytywnych emocji ;)
Ciotka Izabela także zasługuje na wymienienie, ponieważ skradła moje serce. To taka miła i pozytywna osóbka. Uwielbiam takie postacie ;D

Na sam koniec muszę zwrócić uwagę na okładkę, bo jest przecudowna <3

Trylogię autorstwa Sylwii Trojanowskiej polecam Wam bardzo serdecznie. Skradła moje serce i wiem, że będę do tych powieści wracać. To cudowna historii o miłości i pokazuje, że nie ma rzeczy niemożliwych.


Moja ocena: 6+

Za książkę dziękuję Pani Sylwii Trojanowskiej oraz Wydawnictwu Videograf SA

niedziela, 31 lipca 2016

213. "Tarantula" Thierry Jonquet

1




"Tak, był Tarantulą. Jak pająk podstępny i tajemniczy, okrutny i bezlitosny, zachłanny i nienasycony w swoich nieodgadnionych pragnieniach chował się gdzieś i tkał miesiącami luksusową pajęczynę, złotą klatkę, której był strażnikiem, a ty więźniem."






Niby krótka książka, a jaka treściwa! 

Tarantula zawiera trzy opowieści, które z pozoru nie mają ze sobą nic wspólnego. Z pozoru! 
Poznajemy historię Richarda i Ewy - pięknej kobiety oraz chirurga plastycznego, łączy ich dosyć nietypowy związek, Alexa - złodzieja, który ucieka przed policją oraz Vinceta - młodego chłopaka, który zostaje porwany. Jak ich losy się łączą?


Podczas czytanie tej książki, czuje się niepokój, czasem obrzydzenie, ale jednak uczucie, że została napisana świetnie, jest najsilniejsze. Mimo że nie ma tutaj dużo krwi, to jednak jest to naprawdę mocny kryminał. A gdy zaczyna się wszystko wyjaśniać, wtedy po prostu wbija w fotel. Ja zaczęłam podejrzewać jak to wszystko się wiąże, dopiero stronę przed faktycznym wyjaśnieniem.


Podziwiam autora, że potrafił w niewiele ponad 100-stronicowej książce zawrzeć, tak szokującą historię. Nie ma tutaj niczego zbędnego. Wszystko jest ważne i wszystko się ze sobą wiąże. Ciężko mi pisać o niej, jest naprawdę wbijająca w mózg.

Ta powieść zostaje z człowiekiem i wątpię, żebym kiedykolwiek pozbyła się tych obrazów z głowy. Podsumowując, szokująca i przerażająca historia. 

Moja ocena: 5+

Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, ile chcę.

212. "Po prostu bądź" Magdalena Witkiewicz

2




"Fajnie byłoby mieć mapę z zaznaczonym miejscem, gdzie leży szczęście. Człowiek musi się bardzo namęczyć, by je znaleźć na mapie życia."

Moje pierwsze spotkanie z Magdaleną Witkiewicz i na pewno nie ostatnie! :D

Pola, pomimo sprzeciwu rodziców, postanawia studiować. Wyjeżdża do Gdańska, ciężko pracuje i uczy się. Spotyka tam też swoją miłość. Czy będą żyć długo i szczęśliwie? 

Po prostu bądź to bardzo ciepła książka, które wywołuje uśmiech, ale i smutek. Taka słodko-gorzka historia. Nie wywoła u mnie skrajnych emocji - śmiechu do łez i hektolitrów łez. Ta powieść była taka wyważona, delikatna, subtelna. Taka kobieca. Podobało mi się to, że nie była mdła, ale taka jak ją opisałam :D 

Przypadły mnie do gustu także cytaty piosenek, na początku każdego rozdziału. Sama autorka stworzyła playlistę z tymi utworami KLIK 

Więcej nie mam do powiedzenia o tej książce, krótko i na temat. Po prostu bardzo mi się podobało i na pewno podsunę mojej mamie do przeczytania. Czuję, że jej się spodoba :D 

Moja ocena: 5-

Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, ile chcę.

wtorek, 5 lipca 2016

188. "Podniebny lot" R.K. Lilley - PRZEDPREMIEROWO

1



"Przez chwilę siedziałam w pełnym zdumienia milczeniu, nie potrafiąc ani wyrazić zgody, ani zaprotestować. Naprawdę tego pragnęłam, mimo że wcześniej nigdy czegoś takiego nie rozważałam. Wiedziałam, że nic takiego nigdy by się nie zdarzyło, gdyby nie to, że pewien miliarder nagle zaczął się obsesyjnie interesować każdym aspektem mojego życia."




Podobno Podniebny lot jest jak Grey. Nie wiem, nie czytałam tamtej trylogii, ale powieść R. K. Lilley czytałam i napiszę co nieco o niej ;)

Bianca jest stewardessą, której jedyną bliską osobą jest jej przyjaciel. Podczas pewnego lotu poznaje Jamesa Cavendisha, jest to przystojny miliarder, który chce bliżej poznać Biancę. Tylko ona nigdy nie umawia się na randki. Ale dla turkusowych oczu zrobi wyjątek i wyniknie z tego skomplikowany związek.

Muszę przyznać, że troszkę obawiałam się tej książki. Nie czytałam jeszcze typowej powieści erotycznej i bałam się tego typu powieści (po tylu niepochlebnych opinii o słynnych książkach o Greyu). Po dłuższym zastanowieniu, jednak sięgnęłam po Podniebny lot. I w sumie ta powieść nie była zła! Była... była okej. To chyba najodpowiedniejsze słowo dla tej książki. Nie nudziłam się przy niej, była wciągająca, lekka, szybka w czytaniu (przeczytałabym ją w jeden dzień, gdybym nie musiała zrobić czegoś wieczorem). Ale też nie porwała mnie bez pamięci. 

Fabuła jest dobrze poprowadzona. Mimo że, są tu sceny erotyczne (bo umówmy się, jest to erotyk, więc jest tu trochę scen łóżkowych), to i tak coś się dzieje poza sypialnią, są jakieś dosyć ciekawe wątki poboczne. I w sumie, gdyby wyrzucić fragmenty +18 to wyszedłby z tego nawet przyjemny romans, odrobinę banalny, ale nie w irytujący sposób. 

Główni bohaterowie mogą troszkę denerwować. James tym, że potwornie się rządzi i zupełnie nie przyjmuje słowa sprzeciwu. I to jego "Teraz". Boże, jak mnie to wkurzało! A Bianca swoim "myślę jedno, robię drugie", chociaż czasem się stawiałam Cavendishowi, to jednak rzadko udawało jej się wytrwać w postanowieniu. Ale cenię ją za to, że nie była od razu cielątkiem, który ślepo podąża za kochankiem. 

Jedno słówko o okładce. Na początku podobała mi się, była taka delikatna i estetyczna. Po bliższym przyjrzeniu się i zobaczeniu miny kobiety na okładce, to zmieniłam zdanie. Chociaż, gdyby kobieta miała inny wyraz twarzy to okładka by mi się nadal podobała ;)

Książka jest lekka i idealna na lato. Nie spodziewajcie się arcydzieła, ale czasem po prostu chce się przeczytać taką niezobowiązującą lekturę ;)

Moja ocena: 3+

Za książkę dziękuję wydawnictwu Editio 

Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, ile chcę

piątek, 1 lipca 2016

174-187. "Pamiętnik księżniczki 1-10, Walentynki, 4 i 1/2, Gwiazdkowy prezent, 7 i 1/2" Meg Cabot

4





"Nikt nie zaczepi dziewczyny w wojskowych butach, a już zwłaszcza wegetarianki."





Powrót do serii z okresu podstawówkowo-gimnazjalnego - jak najbardziej udany! :D

Mia to nastolatka, która po skończeniu szkoły chce ratować wieloryby. Dziewczyna nie chce się rzucać w oczy i po prostu chce przeżyć liceum. Niestety, jej wysoki wzrost, płaska klatka piersiowa i włosy, które wyglądają jak znak drogowy, nie pomagają jej w tym. Na dodatek dowiaduje się, że jest księżniczką! Musi nauczyć się żyć jak księżniczka, a życie to nie bajka i nie jest kolorowo ;)


Tę serię już kiedyś czytałam i ją uwielbiałam. Zakochałam się w tych pamiętnikach, mogłabym czytać i czytać je. Humor spływa po kartach tej powieści. Nie raz, nie dwa razy śmiałam się do rozpuku. To jest największy atut tej książki! Poza tym, bohaterowie są też niczego sobie. Najbardziej polubiłam, oprócz Mii oczywiście, Larsa. Zawsze był przy księżniczce, pomagał jej w trudnych sytuacjach, ale komizm sytuacyjny związany z tą postacią po prostu wymiatał! 


Nie mogłabym zapomnieć o otoczeniu. Prawie cała akcja tych książek rozgrywa się w moim kochanym Nowym Jorku. Ach, cudownie czyta się takie powieści :D

Książki czyta się błyskawicznie i spokojnie można przeczytać jedną część w ciągu dnia. Kocham styl Meg Cabot jest lekki i zabawny ;) 


Za motywację do sięgnięcia do tej serii dziękuję użytkowniczkom na Instagramie @tea.books.lover oraz @artistic.bookworm. Bez Was pewnie bym się zabrała do odświeżenia, tej serii, w następnym życiu :P I dostałam też te cudne zakładki :3 


Świetnie się bawiłam czytając ponownie tą historię. Bawiłam się tak samo, jak kilka lat temu, gdy czytałam je po raz pierwszy ;)


Moja ocena: 6

Książki Pamiętnik księżniczki  4-10, Gwiazdkowy prezent, 7 i 1/2, 4 i 1/2, Walentynki biorą udział w wyzwaniu Czytam, ile chcę.

czwartek, 30 czerwca 2016

172,173. "Hopeless", "Losing hope" Colleen Hoover

6





"Wmawiam sobie, że to był tylko zły sen, i oddycham. Oddycham po to, żeby się upewnić, że jeszcze żyję, ponieważ to wcale nie wygląda na życie."





Książki Hopeless i Losing hope są tak zachwalane, że postanowiłam, że muszę i ja je w końcu przeczytać i ocenić.

Obie książki opowiadają tą samą historię. Tyle, że z innych perspektyw - w pierwszej części to Sky opowiada nam co się dzieje, a w drugiej to Holder przedstawia tę opowieść. Jest to powieść o dwójce nastolatków, którzy czują coś do siebie. Ale oboje skrywają coś z przeszłość, jeden świadomie, drugi nieświadomie.

Po przeczytaniu Hopeless uznałam, że nie ma się czym zachwycać, ot, zwykła historia z delikatnym zaskoczeniem pod koniec. Po drugiej część byłam pewna, że nie rozumiem ochów i achów na temat tej historii. 

Jak Hopeless była średnią książką, wiecie nic specjalnego, ale do przeczytania, to Losing Hope było beznadziejne. Holder okazał się zapatrzonym w siebie i aroganckim chłopakiem. Agh, miałam ochotę rzucić tą książką. 

Dobrym zabiegiem było wprowadzenie dwóch perspektyw, ale sama historia nie powalała na kolana, a bohaterowie mnie irytowali. 
  
Czeka na mnie jeszcze e-book Szukając kopciuszka. Nie spodziewam się geniuszu, ale chcę dokończyć tę serię ;)

Moja ocena: 3 (dla Hopeless) i 2 ( dla Losing hope)

Książka Losing hope bierze udział w wyzwaniu Czytam, ile chcę.

170,171. "Szepty zmarłych", "Wołanie grobu" Simon Beckett

2




"- A więc są dwa ciała, których rozkład jest z tajemniczych przyczyn bardziej zaawansowany, niż powinien. Sądzę, że mamy tu jakiś wzór. I rozumiem, że to nie jest prawowity właściciel grobu?
- Zgadza się. To czarny mężczyzna. Willis Dexter był biały.
- Ktoś w domu pogrzebowym musiał chyba ustanowić nowy rekord w daltonizmie - mruknął Irving."



Dwie ostatnie części serii o dr Hunterze. Jedna lepsza od drugiej. Która?

Szepty zmarłych opowiadają o dochodzeniu w Stanach Zjednoczonych, gdzie David próbuje odpocząć po zdarzeniu mające miejsce na końcu drugiej części. Za to Wołanie grobu to opowieść o sprawie, która była nierozwiązana przez kilka lat i dopiero po tym czasie dr Hunter dowiaduje się prawdy. 


Jeśli jesteście ze mną już trochę, to wiecie, że Beckett jest moim mistrzem w kwestii thrillera/kryminału. Szepty zmarłych trzymały poziom poprzednich części i jestem zakochana w tej powieści. Sięgając po ostatni tom w serii byłam pewna geniuszu autora, niestety lekko się zawiodłam. Nie mówię, że nie był dobry, co to to nie! Był świetny! Były zwroty akcji, trzymał w napięciu. I właśnie szkopuł jest w tym ostatnim. Poprzednie części serii trzymały mnie w napięciu od pierwszego słowa do ostatniego. A tutaj tego nie było. Akcja wręcz leniwie się rozwijała. Czasem był jakiś dreszczyk emocji, ale to już nie było to samo. Naprawdę mi przykro, że nie mogę postawić wszystkich części na równi. Ostatnia część cyklu, jak dla mnie jest najgorszym tomem.


Oczywiście, Wołanie grobu jest świetnym kryminałem, ale jeśli chcecie zaczynać przygodę z tym autorem, to nie zaczynajcie od tej części. Na początek zdecydowanie polecam Chemię śmierci, którą kooocham :D 

Moja ocena: 6 (dla Szepty zmarłych) i 5 (dla Wołanie grobu)

Książka Wołanie grobu bierze udział w wyzwaniu Czytam, ile chcę.

169. "Z innej bajki" Jodi Picoult, Samantha van Leer

5





"Może zamiast myśleć o tym, czego ci brakuje, skupisz się na tym, co masz w zasięgu ręki?"


Co robią postacie z powieści, gdy czytelnik zamknie książkę? Grają w szachy, pieką ciasteczka czy może łapią motyle?

Delilah to nastolatka, której wszystko idzie po nie jej myśli, ma jedną przyjaciółkę, zamiast chodzić ze znajomymi do kina, woli czytać książki. Ostatnio ma bzika na punkcie bajki dla dzieci. To właśnie w niej poznaje Olivera, który za wszelką cenę chce wydostać z kart książki.


Cała koncepcja i pomysł na powieść są genialne! Cała treść została podzielona na bajkę, historię widzianą oczami Olivera oraz historię opowiedzianą przez Delilah. Dodatkowo każda część jest oznaczona inną czcionką. A to wszystko okraszone niesamowitymi ilustracjami. Z innej bajki to jedna z najpiękniej wydanych książek, jakie miałam przyjemność widzieć! Nadal nie mogę wyjść z podziwu nad oprawą graficzną.

Ale wracając do pomysłu - po prostu świetne. Coś oryginalnego i nietypowego, a to cenię sobie w książkach. Czasem mam dosyć schematyczności w książkach dla młodzieży, a tu mamy coś świeżego.

Powieść czyta się szybko, wręcz połyka się ją! Ja, ze względu na różne rzeczy, czytałam ją prawie tydzień, ale gdybym mogła siedzieć i tylko czytać to czytałabym i czytałabym! :D


Bohaterowie przypadli mi do gustu, szczególnie, że główna bohaterka jest czytelniczką :D Poza tym, ciekawie było poznać postacie z bajki od innej strony niż tej, którą przedstawia się na kartach książki ;)


Jedyne co mnie rozczarowało, to zakończenie. Według mnie zupełnie nie pasuje taka końcówka. I na dodatek, jest druga część, więc spokojnie można było to inaczej zakończyć. Wydawało mi się, że autorki pisały, pisały i nagle mając 5 stron do wykorzystania, napisały na szybcika jakieś zakończenie.

Ogólnie książka bardzo mi się podobała, gdyby nie ta końcówka. Ale na pewno sięgnę po następną część ;)


Moja ocena: 4+

Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, ile chcę.

168. "Gdybyś mnie teraz zobaczył" Cecelia Ahern

0






"Co więcej możemy dostać niż życie? Czego więcej możesz pragnąć niż życia? To dar. Życie jest wszystkim, a człowiek nie żyje pełnią życia, jeżeli nie wierzy.






Kolejna książka Ahern, tym razem z magią w tle. Czy mi się spodobało?

Elizabeth to perfekcjonistka. Działa według ustalonego planu, nie lubi zmian, wszystko musi być na swoim miejscu. Jej siostra, zupełne przeciwieństwo, zostawia na jej głowie swojego synka. Chłopczyk spotyka Ivana, który staje się jego Przyjacielem. Z czasem Elizabeth zaczyna poznawać Ivana, co zmienia życie obojga bohaterów. 

Czytałam dwa romanse i dwie książki z magią tej autorki. Jak w romansach się zakochałam, to realizm magiczny w wykonaniu Ahern mnie męczył. Niby Gdybyś mnie teraz zobaczył mi się podobało, to jednak musiałam robić dłuższe przerwy w czytaniu i z miesiąc czytałam tę książkę. Zdecydowanie wolę romanse Cecelii ;) 

Podobali mi się bohaterowie. Dobrze pokazana jest metamorfoza Elizabeth. Aż się micha cieszy, gdy czyta się o takiej przemianie. Chociaż bohaterka czasem mnie wkurzała, np. kiedy Ivan jej coś tłumaczył, a ona nie wychodziła poza racjonalnemu rozumowaniu. Wtedy miałam ochotę potrząsnąć bohaterką.
Ivan to niesamowicie wesoła, spontaniczna i szczera postać. Przypadł mi do gustu. Może nie zakochałam się w nim, ale zdecydowanie mogłabym się z nim zaprzyjaźnić. ;)

Bardzo podobało mi się zakończenie. Nie było przesłodzone i wydaje się być takie idealne do takiej powieści :)

Mimo że dawno przeczytałam tę pozycję, to nadal nie wiem co o niej myśleć. Niby podobała mi się fabuła, ale jednak męczyłam się podczas czytania. Nie pozostaje Wam nic innego, jak zapoznać się z realizmem magicznym w wykonaniu Ahern i sprawdzić, czy to coś dla Was ;)

Moja ocena: 3+

Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, ile chcę.

wtorek, 28 czerwca 2016

167. "Brudny świat" Agnieszka Lignas-Łoniewska

0




"Poczułem, że kocham ją całym sobą, że jestem od niej uzależniony jak od najbardziej uzależniającego narkotyku. W najgłębszych zakamarkach mojego umysłu wszystkie komórki były wypełnione nią. Ona była moją jasną stroną, ona była moim życiem, moim codziennym dniem, moim czystym światem, ona sprawiała, że widziałem sens we wszystkim, co robiłem."




Typowe fan fiction z nietypowym zakończeniem - lubię to :D

Kati to młoda autorka tekstów piosenek, Tommy to członek rockowego zespołu, dla którego dziewczyna pisze utwory. Oboje skrywają tajemnice. 
Jeśli po słowie fan fiction, myślicie, że będziecie mieli tu banalną i przewidywalną historię o miłości, to tak, dobrze myślicie :D Mamy tu grzeczną Kati i niegrzecznego rockmana. Zakochują się w sobie bez pamięci i są achy ochy, fruwają serduszka. Zresztą co ja będę Wam mówić, kto raz przeczytał jakieś fan fiction, ten wie jak to wygląda. ;)

Na początku lektura podobała mi się, w połowie złapał mnie kryzys i męczyła mnie ta przewidywalność. Potrafiłam przewidzieć, co będzie działo się na następnej kartce. Ale na szczęście czytało się szybko tę książkę i dotrwałam do końca. Zakończenie bardzo mi się podobało. Było nieszablonowe, jak dla takich opowiadań, ale nie złamało mi serca, tak jak zapowiadają na okładce. Choć nie powiem, zaskoczyło mnie ;) 

Tak, jak wspominałam, początek podobał mi się. Przypomniało mi się, że kiedyś czytałam fan fiction. Kiedy zaczęła się moja fascynacja Guns N' Roses zaczytywałam się takich opowiadaniach. I kochałam to. Z czasem mi przeszło i zostałam tylko z jednym, o którym Wam pisałam TUTAJ. Czytając Brudny świat czułam trochę sentyment do tego typu opowieści. I to było miłe uczucie :)

Bohaterowie byli tacy... papierowi. Nie związałam się z nimi, a szkoda. Chciałabym np. zakochać się w Tommym, ale jednak to nie było to. ;)

Poza tym styl autorki był niezły. Szybko przebrnęłam przez powieść, mimo braku typowych rozdziałów. Dobrym zabiegiem było co jakiś czas przeskakiwanie z bohatera na bohatera, raz widzieliśmy świat oczami Kati, a raz Tommy'ego. 

Zaskoczył mnie fakt, że książka najpierw była wydana zagranicą, a dopiero później w Polsce. Przecież to polska autorka! W sumie ciekawy fakt :D 

Ta pozycja jest zdecydowanie dla fanów fan fiction. Jeśli nie trawisz tego stylu, to nie będzie Ci się podobać ta książka. ;)

Moja ocena: 4+

Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, ile chcę. 

166. "Gdzie indziej" Gabrielle Zevin

6




"- A więc jesteś samotna i nienawidzisz tego miejsca?
Liz kiwa głową.
- Mam dla ciebie radę: przestań być samotna i nienawidzić tego miejsca. W moim przypadku to zawsze działa - mówi pies. - O, i jeszcze jedno: bądź wesoła! Łatwiej jest być wesołym niż smutnym. Bycie smutnym kosztuje sporo wysiłku. To okropnie wyczerpujące."



Autorka zauroczyła mnie pomysłowością i oryginalnością. Musi mieć łeb jak sklep, żeby wymyślić coś takiego :D

Powiem Wam szczerze, że nie chcę wymyślać czegoś o fabule, bo nic nie będzie tak dobre, jak ten cytat "Przykro mi, ale nie spotkało mnie nic szczególnego… Jestem tylko dziewczyną, która zapomniała spojrzeć w obie strony, zanim przeszła na drugą stronę ulicy.".  Zainteresowani książką? Ja też po tym fragmencie byłam zainteresowana :D

Aby pozachwycać się nad tą pozycją, muszę jednak troszkę zaspoilerować, chociaż w sumie o tym dowiadujemy się na samym początku książki, ale i tak ja miałam niezłą frajdę dowiadując się o tym podczas czytania. Ale zakładam, że czytając ten tekst, jednak chcecie się dowiedzieć trochę o fabule, nieprawdaż? Prawdaż, prawdaż :P 
Zatem, książka opowiada o śmierci młodej dziewczyny. A dokładniej mówiąc, o życiu po śmierci. Cala ta koncepcja zaskoczyła mnie swoją oryginalnością. Jest zupełnie inna niż wszystkie, o których słyszałam i czytałam. Uważam, że autorka zasługuje na brawa, za wymyślenie czegoś takiego! A może już ktoś coś takiego wymyślił, a ja o tym nie wiem. Piszcie, jeśli znacie podobne wizje (i czytaliście tę pozycję) ;) 

Co mogę powiedzieć o bohaterach? W sumie nie za dużo. Ani ich nie pokochałam, ani ich nie chciałam zabić (taki tam żarcik, większość bohaterów już nie żyje :P ). Bardziej swoją uwagę skupiłam na fabule i wspomnianej koncepcji życia po śmierci. Te dwa aspekty mnie najbardziej pochłonęły i zaciekawiły, ale chyba się powtarzam. :P Cóż, poradzę na to, że mnie tak to zauroczyło? :D 

Jeszcze tylko dodam, że na początku myślałam, że książka będzie w stylu takiego serialu, który był na Polsacie (chyba) opowiadającym o tym, jak psy spotykają się i mówią o swojej historii. Ale w drugim rozdziale wyjaśniło się, że będzie to inna, normalna, narracja ;) 
Kto pamięta ten serial? Nie mogę przypomnieć sobie tytułu :D 

Książka jest zdecydowanie dla osób, które pragną jakieś innowacji w młodzieżówkach ;) 

A na koniec uraczę Was pięknymi cytatami :3

"Życia nie mierzy się w godzinach i minutach. Liczy się nie ilość, lecz jakość."

"Kiedyś przekonasz się, że ludzie z reguły nie są ani całkiem dobrzy, ani źli. Może w nich tkwić odrobina dobra i cała masa zła albo mogą być z gruntu dobrzy z niewielką domieszką zła"

"Tak naprawdę nikt nie potrzebuje drugiej osoby ani jej miłości, by przetrwać. Miłość, Lizzie, jest wtedy, gdy jesteśmy irracjonalnie przekonani, że jest inaczej."

"Wielu ludzi na Ziemi pozostaje martwymi przez całe swoje życie(...)."

"W ostatecznym rozrachunku, kiedy czyjeś życie się kończy, przejmują się tym wyłącznie rodzina, przyjaciele i znajomi tej osoby. Dla całej reszty to po prostu kolejny koniec."

"Młodym ludziom wydaje się, że są nieśmiertelni."

Moja ocena: 5-

Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, ile chcę.

sobota, 25 czerwca 2016

164. "Szkoła przetrwania" Lele Pons, Melissa de la Cruz

3





"-Wyglądasz, jakbyś dostała udaru.

-To mój normalny stan."







Zapowiadało się na lekką i niezobowiązującą lekturę. Lekko, to ja się rozczarowałam.

Lele przeprowadziła się do Miami. Ciężko jej się odnaleźć w nowej szkole, ponieważ wcześniej mieszkała w Wenezueli i nie chodziła do koedukacyjnej szkoły. Ale przecież to Lele i poradzi sobie w każdej sytuacji ;)

Gdy dostałam tę książkę do recenzji, pomyślałam, że dobrze się składa, bo akurat był okres przedegzaminowy i potrzebowałam lekkiej lektury. Niestety, nie wiem czy przez stres czy nie, ale tak strasznie opornie szło mi czytanie tej książki.

Wydaje mi się, że jednak stres nie miał tu nic do rzeczy, a właśnie przez styl pisania autorek czytało mi się tak źle. Trudno powiedzieć, co było nie tak, ale myślę, że winę ponosi pierwszoosobowa narracja, dodajcie sobie jeszcze fakt, że główna bohaterka czasem mnie irytowała.
Z jednej strony, Lele była naprawdę fajną osobą. Nie przejmowała się opinią innych ludzi, robiła to co kochała, nie bała się swojej oryginalności. Ale pokazywała też swoją złą stronę swojej osobowości. Czasem zachowywała się jak blond paniusia wyjęta z typowego, amerykańskiego filmu o szkole, miała niewytłumaczalne ataki złości, robiła z igły widły, uważała, że świat kręci wokół niej. Nie każdy jest idealny, ale po sukcesie bohaterki na Vine (taki portal, gdzie umieszcza się krótkie filmiki, jakby ktoś nie wiedział, ja przed przeczytaniem książki nie wiedziałam) uderzyła jej woda sodowa do głowy. Już nie była szaloną i pozytywnie zakręconą dziewczyną.

Ale samych minusów książka nie miała ;) Była zabawna, miała dosyć nietypowy wątek miłosny... no i  w sumie na tyle by było tych plusów.
Nie była to zła lektura, ale mnie nudziła. Mimo że lubię czasem poczytać lekkie i banalne książki, to ta jednak mnie rozczarowała.


Moja ocena: 2+

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Jaguar


Początek historii bardzo przypominał film Wredne dziewczyny, komu też? :D

Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, ile chcę.

czwartek, 2 czerwca 2016

163. "Oblubienice wojny" Helen Bryan - PRZEDPREMIEROWO

6





"Alice zamknęła oczy i zmówiła w duchu modlitwę. Prosze, Boże, albo niech już odwołają ten alarm, albo niech spadnie bomba na ten dom i zakończy nasze męki raz na zawsze. Amen."



Czy książka, w której akcja dzieje się podczas II Wojny Światowej, mogła zachwycić osobę, która nie lubi historycznych powieści? Zaraz się o tym dowiecie. ;)

Anglia, małe miasteczko Crowmarsh Priors. To właśnie tutaj krzyżują się losy pięciu młodych dziewczyn - Tanni, Alice, Evangeline, Frances i Elsie. Wszystkie od siebie się różnią, pochodzą z różnych warstw społecznych. Gdyby nie wojna, nigdy by się nie poznały i nigdy nie zaprzyjaźniły się. I nie odkryły pewnych tajemnic tej wojny. 

Gdy dostałam propozycję zrecenzowania tej książki, przyznam się, że wahałam się trochę. Historia i ja nie lubimy się zbytnio. Powieści historyczne mnie nudzą, a lekcje historii to dla mordęga. Ale gdy przypomniałam sobie o cudownej Złodziejce książek i przeczytawszy opis, uznałam, że warto dać szansę tej książce. I dobrze zrobiłam! 
Jest to świetna powieść o przyjaźni kobiet, których połączyła wojna. Pokazuje, że mimo wcześniejszych uprzedzeń i różnic, między ludźmi może powstać piękna przyjaźń. Nie jest to też tylko powieść o przyjaźni. Jest też pewnie wątek tajemnicy (który mnie wstrząsnął), ale o tym dowiecie się czytając tę pozycję. Poza tym można poznać historię z trochę innej strony, a mianowicie oczami młodych kobiet. 

Przyznam się, że zaczynałam tę książkę dwa razy. Ciężko mi było się w nią wbić, ale im głębiej w las, tym było lepiej. Akcja rozkręca się i później trudno było mi się oderwać od tej historii. 
Autorka ma przystępny styl pisania i nie nudzi! Nie ma tu często i gęsto przydługawych opisów, co jest okropne w powieściach historycznych. Czasem się gubiłam w akcji i musiałam cofnąć się parę linijek wcześniej, ale moje zagubienie szybko mijało ;)

Jedynym dla mnie mankamentem, jeśli można to tak ująć, są ciąże, a raczej ich ilość. Jak nie jedna z bohaterek była w ciąży, to zaraz druga. Ja wiem, że podczas wojny dzieci się rodziły i akcja powieści rozgrywa się na przestrzeni paru lat, ale skumulowanie tego trochę mnie przytłoczyło. ;)

Podsumowując, książka była bardzo dobra. Czy będę do niej wracać? Nie wiem, może. Nie była ona zachwycająca, ale nie żałuję ani jednej chwili, którą poświęciłam na lekturę tej powieści. 
Jest to książka dla miłośników historii, ale także dla osób, które nie przepadają za nią. Jeśli ilość historii nie przeszkadzał w Złodziejce książek, to nie będzie Wam przeszkadzać w Oblubienicach wojny.
Nie jest to lekka powieść obyczajowa z II Wojną Światową w tle, ale nie należy do przyciężkich. Na pewno nie polecam jej brać na wakacyjny relaks (no chyba, że lubicie powieści historyczne i relaksujecie się przy nich). Jednak trzeba mieć chwilę czasu, aby skupić na jej treści. Pewna jestem tego, że pozycja jest warta przeczytania. 

Moja ocena: 5


Za książkę dziękuję wydawnictwu Editio


Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, ile chcę.

piątek, 20 maja 2016

Czytam, ile chcę! - wakacyjne wyzwanie

1

Justyna z bloga Książko, miłości moja stworzyła cudowne wyzwanie Czytam, ile chcę!
Wyzwanie polega na czytaniu książek, recenzowaniu ich i chwaleniem się tym u Justyny. Więcej szczegółów w poście u autorki wyzwania _TUTAJ ;)
Dla mnie wyzwanie będzie świetną motywacją do regularnego pisania postów na bloga :D