Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 4/6. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 4/6. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 czerwca 2020

"Na odległość. The Kissing Booth 2" Beth Reekles

4


Beth Reekles wraca z kolejną częścią historii Elle. Przy pierwszej części dobrze się bawiłam, połówka była taka sobie, a jak jest z Na odległość?

Noah i Elle są razem i są szczęśliwi. Niestety, sielankę przerywa wyjazd Noah na studia. Elle jest w ostatniej klasie liceum, więc decydują się na związek na odległość. Jednak, czy chłopak pozostanie wierny? Czy nowy uczeń w klasie Elle nie zamiesza w życiu bohaterki?

Po pierwsze i najważniejsze - to nie jest wybitna literatura. Tutaj nie ma co się oszukiwać i liczyć na wiele. To jest lekka młodzieżówka i moim zdaniem spełnia swoje zadanie. Dwa lata temu czytałam pierwszą część podczas sesji, a tę część czytałam podczas przygotowań do tegorocznych egzaminów. I to była naprawdę przyzwoita rozrywka w przerwie od nauki. Na dzień, dwa (bo tyle zajmuje przeczytanie tych książek) mogłam oderwać się od tego stresu.

Fabuła jest bardzo przewidywalna. Nie trudno domyślić się jak potoczy się akcja. Chociaż w paru momentach byłam lekko zaskoczona, ale wiecie - nie zbierałam szczęki z podłogi ;) Według mnie to jest właśnie na plus, dla tego typu książki. Poznaję jakąś historię, ale nie muszę nadużywać moich cennych szarych komórek, żeby połapać się kto z kim i dlaczego. 

Bohaterka miejscami irytuje, ale trzeba wziąć pod uwagę, że jest to nastolatka. Na dodatek musi wybrać studia, jej ukochany jest daleko i jej najbliższy przyjaciel oddalił się od niej. Trochę słabe wytłumaczenie, ale w takich książkacg potrafię przymknąć na to oko. 

Na odległość. The Kissing Booth 2 polecam osobom, które potrzebują odmóżdżającej i przyjemnej lektury. A na dodatek 24 lipca na Netflixie pojawi się adaptacja filmowa tej książki! Sama autorka napisała we wstępie, że film tylko lekko bazuje na powieści, więc jestem ciekawa jak Netflix poprowadził historię Elle i Noah. 

Za książkę dziękuję Aim Media

poniedziałek, 15 lipca 2019

"Pacjentka" Alex Michaelides

6




Alicia wiedzie szczęśliwe życie. Jest cenioną malarką. Przy boku ma kochającego męża. Jednak pewnego wieczoru zabija go. Dlaczego? Czy to na pewno ona? Alicia jednak milczy i trafia do ośrodka psychiatrycznego. Po sześciu latach Theo pojawia się w tym ośrodku jako psychoterapeuta i postanawia, że dowie się prawdy i skłoni Alicia do mówienia. Czy mu się uda?

Powiem szczerze, że nie spodziewałam się niczego od tej książki. Moja mama mi ją dała i powiedziała, że to dobry thriller, że nie domyśliła się zakończenia. Ale moja mama nie czyta za dużo takich książek, a ja tak, więc rzadko, który potrafi mnie zaskoczyć jakiś thriller, ale sięgnęłam po Pacjentkę. I nie przewidziałam zakończenia! I naprawdę wątpię, żeby ktokolwiek by się domyślił. Końcówka jest naprawdę soczysta i robi trochę wodę z mózgu. Jestem mega usatysfakcjonowana takim zakończeniem.

Niestety są minusy tej książki – pierwsza połowa wlecze się niemiłosierne. Dostajemy najpierw historię Theo, która szczerze mnie zbytnio nie interesowała. I nudziła. Ale! Wbrew pozorom nie mogła być pominięta. Tylko, gdyby moja mama nie powiedziała mi, że od połowy książka nabiera tempa i warto dla niej się przemęczyć, to rzuciłabym tą książką. Serio. Tak więc, mówię Wam, przebrnijcie przez nudną opowieść Theo, jaki on jest biedny, nieszczęśliwy i ogólnie niewart życia i uczuć innych. Bo dla historii Alicii warto. Chociaż myślę, że można było spokojnie skrócić to mękolenie Theo i byłoby zdecydowanie lepiej.

Bardzo polecam Pacjentkę. Może nie jest to jakaś książka odkrywcza, ale niezły debiut. Jeśli lubicie książki, które Was zaskoczą to śmiało po nią sięgnijcie. Jestem prawie pewna, że Wam się spodoba :D

Moja ocena: 4++

piątek, 5 lipca 2019

"Co wie twój pies?" Sophie Collins

1




Kto nie zastanawiał się nad tym, co myśli jego zwierzak? Podejrzewam, że nie raz, nie dwa pojawiało się to pytanie w Waszej głowie. Przynajmniej u mnie tak jest ;) Książka Co wie twój pies? pozwala chociaż trochę zrozumieć naszego pupila.

Pozycja jest bardzo ciekawa. Po kolei poznajemy zmysły psa i ładnie wytłumaczone jest dlaczego jest tak, a nie inaczej. Dlaczego psy mają lepszy zmysł zapachu? Po co psom smak wody? Czy to prawda, że psy potrafią wyczuć powrót właściciela? Albo czy naprawdę psy widzą biało-czarny świat? Wszystko jest wyjaśnione na podstawie badań i eksperymentów naukowych. Oczywiście, nic nie jest na sto procent pewne, bo badanie percepcji człowieka nie jest łatwe, a co dopiero zwierząt. Jednak są to ciekawe testy i z obserwacji mojego psa, widzę, że mogą mieć trochę prawdy w sobie ;)

Jedyną rzeczą, która przeszkadzała mi w czytaniu to błędy w układzie tekstu. Co jakiś czas zdarzało się, że tekst nachodził na zdjęcie albo fotografia była po lewej stronie, a po prawej stronie tekst i nagle ostatnie zdanie jest pod zdjęciem. Takie błędy nie powodują jakiś wielkich problemów, ale gdy zdarzają się one często bywają trochę irytujące.

Zdecydowanie jest to książka dla każdego miłośnika psów. Jest tam mnóstwo cudnych zdjęć, nad którymi można rozpływać się godzinami!  Serio, mogłabym dniami siedzieć i przeglądać te słodkie mordeczki <3

Wiem, że jest też kocia wersja, ale nie czytałam jej, ponieważ nie jestem wielką fanką kotów, ale może przeczytali też to jacyś kociarze i może to ich zainteresuje ;) Autorka jest inna, ale to samo wydawnictwo wydało Co wie twój kot? ;)

Za książkę dziękuję wydawnictwu Alma Press

Moja ocena: 4+


piątek, 14 września 2018

„W obłokach marzeń” Izabela M. Krasińska

4





Niestety, dopiero gdy przeczytałam podziękowania od autorki zorientowałam się, że to jest trzeci tom serii, a ja nie zapoznałam się z dwoma poprzednimi. Jestem zła na siebie, bo to naprawdę super historia i wolałabym poznać ją jak należy, ale przynajmniej mogę Wam potwierdzić, że można czytać ją jako jednotomowa powieść. Jest dużo retrospekcji, więc nawet przez myśl nie przyszło mi, że to może być kolejny tom w serii.  Ale przyznam, że jestem trochę zła też na wydawnictwo, bo nigdzie na okładce nie ma nawet małej wzmianki czy podpowiedzi, że jest to jakaś seria. Dostałam tę książkę jako niespodziankę od wydawnictwa i nie zagłębiałam się w jakieś recenzje w Internecie, tylko przeczytałam opis z tyłu i wzięłam ją na wakacje. Teraz mam nauczkę ;)

Piotr i Marta wraz z dziećmi przeprowadzają się do nowego domu w małej miejscowości Zarzewie. Ich jednymi sąsiadami jest młode małżeństwo, które z pozoru wygląda na szczęśliwe. Jednak, gdy nikt nie patrzy, to za drzwiami ich domu rozpętuje się piekło.

Problem przemocy domowej oraz zwykłe codzienne problemy rodzin są idealnie wyważone i przeplatają się tworząc nieprzytłaczającą atmosferę. Mimo że problematyka jest trudna, to jednak czyta się tę książkę bardzo lekko i szybko. Za co wielkie ukłony dla autorki, bo niezwykle ciężko stworzyć coś takiego.

Piotr to mój ulubieniec z tej książki. I chyba tak miało być – przystojny, honorowy strażak, czy można się nie zakochać? (pytanie retoryczne J )

Chętnie sięgnę po poprzednie tomy, mimo że doskonale wiem, jak się skończą. Jednak styl pisania autorki bardzo mi się spodobał, ale też bardzo spodobała mi się fabuła. Za jakiś czas, kiedy już nie będę tak dokładnie pamiętać szczegółów, przeczytam te książki. Nawet powiem, że jestem ciekawa ;)

Moja ocena: 4+


Za książkę dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona

wtorek, 3 lipca 2018

PRZEDPREMIEROWO - "The Kissing Booth" Beth Reekles

3

Jeśli szukacie czegoś lekkiego i odmóżdżającego, to dobrze trafiliście ;)


Rochelle Evans ma siedemnaście lat, nigdy nie miała chłopaka. Jest skrycie zakochana w bracie swojego najlepszego przyjaciela. Czy największy przystojniak w szkole zwróci na nią uwagę?

Piękna dziewczyna, która nie zdaje sobie sprawy, że jest ładna - JEST!
Przystojny brat najlepszego przyjaciela - JEST!
On ją kocha, ale nie chce się do tego przyznać - JEST!
Ona jest w nim zakochana, ale wmawia sobie, że nie ma u niego szans - JEST!
Jak widzicie, jest mega sztampowo. I w sumie ta książka nic nowego nie wnosi, ale jednak fajnie się przy niej bawiłam.

Jasne, były momenty, kiedy nie rozumiałam głównej bohaterki (na przykład okłamywanie najlepszego przyjaciela). Może to przez różnicę wieku (Boże! czuję się taka stara!), najlepiej zwalić winę na to, że Rochelle ma tylko siedemnaście lat ;)

Czyta się ją błyskawicznie. Przeczytałam ją w jedno popołudnie. Trafiła w moje ręce, akurat kiedy byłam w połowie sesji i potrzebowałam odpoczynku. Idealnie mnie odmóżdżyło.
Cała fabuła pewnie nie zostanie w mojej głowie na długo. Podejrzewam, że za jakiś czas nie będę miała bladego pojęcia, co się tam dokładnie działo ;)

Po przeczytaniu obejrzałam także film o tym samym tytule. Powiem Wam, że chyba te wszystkie absurdziki irytowały mnie bardziej w ekranizacji niż w powieści. Oczywiście film różni się od książki, ale nieznacznie. Ogólnie film też się nawet przyjemnie oglądało, nic specjalnego, ale dało się wysiedzieć przed ekranem ;)

The kissing booth to najbardziej typowa amerykańska młodzieżówka. Zahacza o banał, ale wiecie co? Jest to idealna powieść na wakacje albo jeśli macie ciężki okres w życiu i potrzebujecie relaksu, to sięgajcie po nią. Myślę, że się nie zawiedziecie ;)

Moja ocena: 4+

Za książkę dziękuję Aim Media

poniedziałek, 6 listopada 2017

PRZEDPREMIEROWO - "Hygge po polsku" Iza Wojnowska

2

Mimo że parę lat temu słyszało się słowo "hygge" z każdej strony, ja nie wgłębiałam się w ten temat. Ogólnie wiedziałam, o co chodzi, ale nie pasjonowało mnie to zagadnienie. Wreszcie trafiłam na Hygge po polsku i uznałam, że mogłabym przestać być taką ignorantką i przeczytać coś o tym słynnym hygge ;)

Hygge po polsku to zbiór anegdot, które pokazują, że Polacy są też hygge i to nie na duński sposób, tylko na nasz - polski sposób.
Te historie napisane przez życie to na pozór zwykłe opowiastki opowiadające o codzienności. Jednak skrywają one to niezwykłe piękno. Hyggowe piękno, jak się dowiedziałam. Gdybym nie wiedziała, że ta książka ma przedstawiać duńską (czy też polską) sztukę szczęścia, to pewnie uznałabym, że jest to zbiór historyjek łapiących za serducho, wywołujące ciepło gdzieś w środku, podczas czytania. Może nie zmieniły mojego światopoglądu. Po tej lekturze nie postanowiłam zmienić swojego życia na bardziej "hyggowy". Wiecie dlaczego? Bo okazało się, że ja własnie tak żyję. Nawet nie wiedziałam, że ma to jakąś nazwę A tu niespodzianka  ;) Miło było poczytać te opowieści i poczuć to ciepełko na serduchu :D

Muszę także wspomnieć o cudownym wyglądzie tej książki! Piękna okładka z pięknym wnętrzem :D Czarujące fotografie, które doskonale oddają klimat książki. Na dodatek bardzo zaintrygował mnie sam układ zdjęć czy tekstu. Duży margines dodaje fajnego i nietypowego efektu. Zapomniałabym wspomnieć o cudownym, lekkoszorstkim papierze. Ech, dodaje to tylko kolejnych wrażeń ;)

Hmm, nie wiem co mogłabym jeszcze dodać o tej pozycji. Jest to piękny album, który można czytać od deski do deski lub na wyrywki. Przegląda się go z przyjemnością ;) 

Hygge po polsku nie zmieniła mojego światopoglądu, ale przyjemnie się ją czytało i myślę, że co jakiś czas będę wracać do fragmentów :) Premiera tej książki jest ustalona na 8 listopada 2017, więc myślę, że warto przejść się do księgarni i obejrzeć tę pozycję, aby zobaczyć na własne oczy jaka jest piękna :D

Moja ocena: 4+




Za książkę dziękuję Aim Media

wtorek, 3 października 2017

"Miasto świętych i złodziei" Natalie C. Anderson

0


Książka wybrana jako najlepsza książka 2017 roku przez Amazon, Barnes & Noble, Teen Vogue i innych. W sumie ochy i achy, ale czy warto?

Tina parę lat temu została osierocona i musiała przeżyć w Sangui. Została złodziejką, ale nie zapomniała o śmierci matki i planuje zemścić się na zabójcy. 

Miasto świętych i złodziei to dobra książka, lecz nie potrafię się nad nią zachwycić jak inni. Nie żałuję czasu, jaki poświęciłam dla tej książki, jednak nie czułam tego "czegoś". 
Pomysł na fabułę super - gniewna dziewczyna szuka zemsty. Czy nie brzmi to dobrze? Jak dla mnie tak. Ale wydaje mi się, że autorka mogła to lepiej rozwinąć. Przez większość książki działo się, ale nie za dużo. Dopiero ostatnie sto stron nabrało ostrego tempa. Jednak czułam, że autorka pod koniec pisania przypomniała sobie, że ma ostatnie strony i musi kończyć książkę. Nie lubię tego typu zabiegu. Wolę, gdy akcja przez całą historię jest nakręcana do granic możliwości lub spadki i wzrosty jak sinusoida ;) 

Skusiłam się na tę książkę ze względu na opis i te wszystkie nagrody, które dostała. No cóż, skłamałabym, gdybym powiedziała, że zupełnie na nie nie zasługuje. Uważam, że jest to dobra  i niebanalna młodzieżówka z małą ilością romansu i podobało mi się. Ale trochę nie rozumiem tych zachwytów nad nią. Była dobra, ale bez przesady ;) 

Jeśli chodzi o bohaterów, to byli okej. Ani ich specjalnie nie pokochałam (no może trochę BoyBoya ;) ) ani ich nie znienawidziłam. Na szczęście mnie nie irytowali, a to wielki plus ;) 

Podobało mi się miejsce akcji, dosyć nietypowo i oryginalnie, wiecie - Afryka, fikcyjne miasto. Jak dla mnie bomba. 

Wiem, że ten tekst raczej mówi, że nie warto po tę książkę sięgać, ale uwierzcie mi - warto poświęcić na nią czas. Nie mówię, że jest to jakiś "Must Read", ale jeśli macie okazję przeczytania tej powieści to serdecznie polecam. Nudzić się nie będziecie, fabuła też ciekawa, są też zwroty akcji. Jedyne, co mi nie pasuje to trochę wykonanie, ale wiecie jest do przełknięcia ;) 

Moja ocena: 4-

Za książkę dziękuję Aim Media

środa, 23 sierpnia 2017

"Sekretny dziennik Laury Palmer" Jennifer Lynch

2




"Czasami myślę, że życie byłoby o tyle łatwiejsze, gdybyśmy nie musieli myśleć o tym, że jesteśmy chłopcami czy dziewczynkami, mężczyznami czy kobietami: że jesteśmy starzy czy młodzi, grubi czy chudzi... Gdybyśmy po prostu wszyscy mieli pewność, że jesteśmy jednakowi. Mogłoby to być nudne, ale zniknęłoby niebezpieczeństwo życia..."





Kto oglądał Miasteczko Twin Peaks i nie miał ochoty na przeczytanie tego tajemniczego dziennika Laury Palmer? Na szczęście dzięki Jennifer Lynch mam taką możliwość :)

Laura Palmer na swoje dwunaste urodziny dostaje dziennik. Na początku jest sielankowo, lecz z czasem wszystko staje się mroczne, a to za sprawą tajemniczego BOBA.

Sekretny dziennik jest bardzo brutalny, pełen opisów zdecydowanie dla osób dojrzałych. Nawet ja, osoba, która nie jest zbytnio wrażliwa na takie sceny, to czasem wzdrygałam się z obrzydzenia czy też bardzo współczułam bohaterce. 

Jak łatwo się domyślić, ta pozycja napisana jest w formie pamiętnika. Uwielbiam tak napisane książki. Zapoznając się z taką powieścią, czuję, że lepiej rozumiem bohatera. W dziennikach postacie piszą szczerze i bez ogródek. Mogę lepiej utożsamić się z narratorem lub mu współczuć. Tak było też w przypadku Laury Palmer, może do końca nie zrozumiałam jej motywację do działań, ale współczułam jej. 
Odczułam, że w serialu ta postać nie jest tak dobrze opisana jak w książce. Jednak dowiedzieć się o tych rzeczach z opowieści innych a przeczytać jej sekretny dziennik, to zupełnie dwie różne rzeczy, według mnie ;)

Cieszę się, że książkę napisała Jennifer Lynch, ponieważ miałam stuprocentową pewność, że będzie zgodne z serialem. Fani Twin Peaks na pewno zauważyli, że nazwisko brzmi bardzo znajomo. Otóż, autorka dziennika jest córką jednego z twórców tej produkcji, czyli Davida Lyncha. Dzięki temu, wiedziałam, że wszystko, co napisane w książce, było pod kontrolą twórców. Czytając nie miałam wrażenia, że sięgnęłam po fanowską spuściznę. 

Książka jest dobrym uzupełnieniem serialu, ale niestety nie ma klimatu serialu :) Ale myślę, że każdy fan produkcji Lyncha i Frosta, będzie zadowolony z lektury ;)
A co do serialu, to jeszcze nie będę się wypowiadać, bo został mi 3 sezon do obejrzenia ;) 

Moja ocena: 4+

Za książkę dziękuję Znak Literanova

piątek, 7 lipca 2017

"Klątwa przeznaczenia" Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka

2




"Jeśli decydujecie się poznać prawdę o przyszłości, to musicie pamiętać o tym, że każde wypowiedziane słowo staje się Przeznaczeniem. To, co zakryte, może się zmienić, ale raz ujawniona przepowiednia zawsze się ziści."





Gdybym miała opisać tę książkę jednym zdaniem to powiedziałbym: im dalej, tym lepiej ;)

Młoda czarodziejka, Arienne, dociera do Czarnej Twierdzy, aby wypełnić swoje Przeznaczenie. Miejsce jest to przesycone brutalnością oraz seksem. Na samym początku swojego pobytu zostaje wybrana przez Mistrza Walki, Severo, na Milady, czyli osobę, która ma spełniać każde jego życzenie. W Czarnej Twierdzy panuje zasada, że żaden Mistrz nie może obdarzyć swojej wybranki Zakazanym Uczuciem, czyli miłością. Czy Arienne i Severo złamią tę zasadę? Czy czarodziejka wypełni Przeznaczenie i znajdzie to, czego szukała? 

Zacznę od wad. Pierwszą i chyba najbardziej irytującą, dla mnie, była specyficzna narracja. Na początku myślałam, że to po prostu błąd. Każdemu się zdarza, a ja na dodatek czytałam egzemplarz przed korektą. Ale gdy ten "błąd" pojawiał się coraz częściej uznałam, że to nie może być przypadek i autorka potwierdziła moje obawy - tak miało być. Mianowicie są dwie narracje - pierwszoosobowa z perspektywy Arienne oraz trzecioosobowa. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby ta narracja zmieniała się co rozdział, ale tutaj zmiana jest niezapowiedziana. W jednym zdaniu mamy taką narrację, a w drugim mamy inną. Na początku to bardzo drażni, ale z biegiem czasu, coraz mniej to rzuca się w oczy. Jednak taka narracja mnie nie przekonuje. 

Następną rzeczą, a raczej osobą, która irytuje to Arienne. Czasem była tak głupia i tak się wywyższała, zwłaszcza na początku, że cholera mnie brała! Ja rozumiem, że ona ma szesnaście lat, sama w tym wieku nie grzeszyłam mądrością (zresztą teraz też tego nie robię :P ), ale jak można tak się zachowywać? Nie rozumiem tego i nie zrozumiem. 

Kolejną rzeczą jest to to, że ja nadal nie zrozumiałam, po co jest ta cała Czarna Twierdza. Albo jestem głupia albo po prostu nie zostało to dobrze wytłumaczone w książce. Rozumiem, że tam szkolą najemników, ale cały ten Związek jest do tego potrzebny? No nie wiem, nie przekonuje mnie to ;)

Pomimo tych wad, naprawdę dobrze mi się czytało tę pozycję. Pierwsze 400 stron dość ciężkawo, chociaż nawet płynnie, ale w drugiej połowie na maksa się wciągnęłam w fabułę. Jeśli właśnie o fabułę, najbardziej podobało mi się to, że autorki nie zrobiły z tego perfidnego erotyka. Niby ta książka jest pełna seksu, to jednak sceny zbliżeń głównych bohaterów można policzyć na palcach jednej ręki. Jasne, jest wspomniane co się działo, ale nie ma wielkich opisów na dziesięć stron tego co się działo. Co bardzo mi przypadło do gustu. 

Na końcu zostawiłam sobie Severo, to niesamowity gbur i potwornie porywczy człowiek, ale coraz bardziej się do niego przekonuje. Wielki plus dla niego za sceny koncertów oraz tańca. Jak dla mnie są świetnie opisane i dzięki nim troszkę zmieniłam mój stosunek do bohatera. 

Jak widzicie, ta książka ma swoje wady i zalety, ale w ogólnym rozrachunku, podobało mi się. Może nie stała się moją ulubioną książką, ale jestem ciekawa co się stanie dalej i czekam na kolejny tom :)

Moja ocena: 4++

Za książkę dziękuję patronowi książki, czyli Basi z bloga BJC dobry film i jeszcze lepsza książka <3

czwartek, 30 czerwca 2016

169. "Z innej bajki" Jodi Picoult, Samantha van Leer

5





"Może zamiast myśleć o tym, czego ci brakuje, skupisz się na tym, co masz w zasięgu ręki?"


Co robią postacie z powieści, gdy czytelnik zamknie książkę? Grają w szachy, pieką ciasteczka czy może łapią motyle?

Delilah to nastolatka, której wszystko idzie po nie jej myśli, ma jedną przyjaciółkę, zamiast chodzić ze znajomymi do kina, woli czytać książki. Ostatnio ma bzika na punkcie bajki dla dzieci. To właśnie w niej poznaje Olivera, który za wszelką cenę chce wydostać z kart książki.


Cała koncepcja i pomysł na powieść są genialne! Cała treść została podzielona na bajkę, historię widzianą oczami Olivera oraz historię opowiedzianą przez Delilah. Dodatkowo każda część jest oznaczona inną czcionką. A to wszystko okraszone niesamowitymi ilustracjami. Z innej bajki to jedna z najpiękniej wydanych książek, jakie miałam przyjemność widzieć! Nadal nie mogę wyjść z podziwu nad oprawą graficzną.

Ale wracając do pomysłu - po prostu świetne. Coś oryginalnego i nietypowego, a to cenię sobie w książkach. Czasem mam dosyć schematyczności w książkach dla młodzieży, a tu mamy coś świeżego.

Powieść czyta się szybko, wręcz połyka się ją! Ja, ze względu na różne rzeczy, czytałam ją prawie tydzień, ale gdybym mogła siedzieć i tylko czytać to czytałabym i czytałabym! :D


Bohaterowie przypadli mi do gustu, szczególnie, że główna bohaterka jest czytelniczką :D Poza tym, ciekawie było poznać postacie z bajki od innej strony niż tej, którą przedstawia się na kartach książki ;)


Jedyne co mnie rozczarowało, to zakończenie. Według mnie zupełnie nie pasuje taka końcówka. I na dodatek, jest druga część, więc spokojnie można było to inaczej zakończyć. Wydawało mi się, że autorki pisały, pisały i nagle mając 5 stron do wykorzystania, napisały na szybcika jakieś zakończenie.

Ogólnie książka bardzo mi się podobała, gdyby nie ta końcówka. Ale na pewno sięgnę po następną część ;)


Moja ocena: 4+

Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, ile chcę.

wtorek, 28 czerwca 2016

167. "Brudny świat" Agnieszka Lignas-Łoniewska

0




"Poczułem, że kocham ją całym sobą, że jestem od niej uzależniony jak od najbardziej uzależniającego narkotyku. W najgłębszych zakamarkach mojego umysłu wszystkie komórki były wypełnione nią. Ona była moją jasną stroną, ona była moim życiem, moim codziennym dniem, moim czystym światem, ona sprawiała, że widziałem sens we wszystkim, co robiłem."




Typowe fan fiction z nietypowym zakończeniem - lubię to :D

Kati to młoda autorka tekstów piosenek, Tommy to członek rockowego zespołu, dla którego dziewczyna pisze utwory. Oboje skrywają tajemnice. 
Jeśli po słowie fan fiction, myślicie, że będziecie mieli tu banalną i przewidywalną historię o miłości, to tak, dobrze myślicie :D Mamy tu grzeczną Kati i niegrzecznego rockmana. Zakochują się w sobie bez pamięci i są achy ochy, fruwają serduszka. Zresztą co ja będę Wam mówić, kto raz przeczytał jakieś fan fiction, ten wie jak to wygląda. ;)

Na początku lektura podobała mi się, w połowie złapał mnie kryzys i męczyła mnie ta przewidywalność. Potrafiłam przewidzieć, co będzie działo się na następnej kartce. Ale na szczęście czytało się szybko tę książkę i dotrwałam do końca. Zakończenie bardzo mi się podobało. Było nieszablonowe, jak dla takich opowiadań, ale nie złamało mi serca, tak jak zapowiadają na okładce. Choć nie powiem, zaskoczyło mnie ;) 

Tak, jak wspominałam, początek podobał mi się. Przypomniało mi się, że kiedyś czytałam fan fiction. Kiedy zaczęła się moja fascynacja Guns N' Roses zaczytywałam się takich opowiadaniach. I kochałam to. Z czasem mi przeszło i zostałam tylko z jednym, o którym Wam pisałam TUTAJ. Czytając Brudny świat czułam trochę sentyment do tego typu opowieści. I to było miłe uczucie :)

Bohaterowie byli tacy... papierowi. Nie związałam się z nimi, a szkoda. Chciałabym np. zakochać się w Tommym, ale jednak to nie było to. ;)

Poza tym styl autorki był niezły. Szybko przebrnęłam przez powieść, mimo braku typowych rozdziałów. Dobrym zabiegiem było co jakiś czas przeskakiwanie z bohatera na bohatera, raz widzieliśmy świat oczami Kati, a raz Tommy'ego. 

Zaskoczył mnie fakt, że książka najpierw była wydana zagranicą, a dopiero później w Polsce. Przecież to polska autorka! W sumie ciekawy fakt :D 

Ta pozycja jest zdecydowanie dla fanów fan fiction. Jeśli nie trawisz tego stylu, to nie będzie Ci się podobać ta książka. ;)

Moja ocena: 4+

Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, ile chcę. 

wtorek, 29 grudnia 2015

155. "Halloween" praca zbiorowa

0




"Najbardziej boimy się tych potworów, które są do nas podobne. Jakbyśmy przeczuwali, że właśnie one umieją przejrzeć każdą naszą maskę, wyszydzić każdy kamuflaż, który ufnie nosimy."





Zbiór opowiadań o Halloween, upiorach i innych straszydłach. I przyznam się bez bicia - nie miałam za dużych oczekiwań wobec tej pozycji, ale jednak się skusiłam. I okazało się, że znalazłam tutaj parę perełek :D

Postanowiłam, że o każdym opowiadaniu napiszę parę słów na temat fabuły i moich odczuć oraz oceniając dany tekst w skali od 1 do 6, czyli jak zwykle. Nie przedłużając zaczynamy!

1. Cukierek albo psikus, psikus albo śmierć - Magdalena Maria Kałużyńska

Jedno z najlepszych, jak nie najlepsze, opowiadanie z tego zbioru. Podczas czytania faktycznie czułam niepokój, strach, grozę, czyli to co mam czuć czytając tekst o takiej tematyce.
Ocena: 6/6

2. Stracona fiestecita - Łukasz Śmigiel

Gorący Meksyk i okultyzm. Może i byłoby to dobre połączenie, ale niestety nie wypaliło wyszło miernie.
Ocena: 2/6

3. Cukierek albo psikus - Piotr Rowicki

Przez pierwszoosobową narrację i sposób pisania czyta się ten tekst bardzo szybko i rytmicznie. I było troszkę strasznie, ale bardziej mnie bawiło to opowiadanie niż straszyło. Chyba dziwna jestem :D
Ocena: 3/6

4. Zmarli nie opowiadają bajek - Bartosz Czartoryski

To jest dopiero dziwna, ale na swój sposób dobra historia. Narrator, a zarazem bohater, opowiada nam parę bajek, jeśli można to tak nazwać. Ale są to drastyczne bajki.
Ocena: 5/6

5. Groby żywych - Robert Cichowlas

To opowiadanie było fajne, ale nie straszne. Dużo tu o śmierci i przeznaczeniu.
Ocena: 3/6

6. Dobry człowiek - Łukasz Orbitowski

Ten tekst za to jest straszny, nie przez duchy czy inne tego typu upiory, tylko przez to, że jest o pedofilii. A na końcu znajduje się ciekawostka, o której nie wiedziałam ;)
Ocena: 4/6

7. Rodzina jeży - Katarzyna Rogińska

To opowiadanie najmniej mi się podobało. Było po prostu za dziwne i tematyka nie dla mnie ;)
Ocena: 1/6

8. Trudny wybór  - Kazimierz Krycz Jr

Z początku wydawałoby się, że to bardziej podchodzi pod kryminał niż horror, ale końcówka szokuje (co bardzo lubię :D )
Ocena: 5/6

9. Druidzi z Bełchatowa - Krzysztof Maciejowski

Kolejna dobra opowieść. Tym razem o fanatyzmie religijnym. Zaskakująca i szokująca :D
Ocena: 6/6

10. Książę kłamców - Dawid Kain

A to opowiadanie jest mega. Akcja dzieje się w świecie, którym książki uzależniają. Ale nie tak jak w rzeczywistości, tylko naprawdę, naprawdę, jak kokaina czy inny narkotyk.
Ocena: 6/6

11. Biały psikus - Izabela Szolc

Tutaj także jest o śmierci i przeznaczeniu, ale także o grze słów. Co było dobrym zabiegiem ;)
Ocena: 3/6


Reasumując, nie spodziewałam się tak dobrego zbioru opowiadań. A do niektórych na pewno wrócę.


Moja ocena: 4

Wyzwanie: Zbiór opowiadań.

Za książkę dziękuję księgarni Tak Czytam



środa, 18 listopada 2015

152. "Wpadka" Rebecca Eckler

4





"Nagle wszystko kreci się wokół dzieci. Wszyscy wokół mnie gadają tylko o bobasach. Czy to jakaś nowa moda? Czy to taka sama sytuacja jak wtedy, gdy robisz sobie fryzurę z grzywką i nagle zaczynasz zauważać, że wszystkie inne kobiety mają grzywki?"






Czytacie ten tytuł i myślicie o niezaplanowanej ciąży? To dobrze myślicie. Ta książka jest o tym ;)

Beck ma niecałe 30 lat, właśnie zaręczyła się i ... cóż, jest w ciąży. Jest to kobieta, która nie wyobraża siebie jako w roli matki. Przeraża ją fakt rozstępów, zwiększenia wagi czy samego porodu. Ale próbuje na swój sposób poradzić sobie z ciążą. 

Z tego co wyczytałam w Internecie to jest to, swego rodzaju, pamiętnik samej autorki. Chociaż muszę przyznać, że nie chce mi się wierzyć, że własnie tak Eckler przeżywała swoją ciążę. Naprawdę ciężko mi w to uwierzyć. I w to, że miała tak małą wiedzę o swoim ciele. A co mnie, wręcz oburzyło -  Becka paliła i piła alkohol w czasie ciąży! 
No, ale dobra pomińmy to ;) Nie jest to raczej poradnik dla przyszłych mam czy ciężarnych kobiet, więc już się nie czepiam :P

Tak jak już wspominałam, nie jest to poradnik, a raczej luźny zapis dziewięciu miesięcy ciężarnej bohaterki. Można ją porównać do słynnej Bridget Jones ;) Zabawna i roztrzepana. Kto lubi takie klimaty to polecam. 
Polecam także osobom, które lubią formę epistolarną i chcą trochę odpocząć podczas czytania. To idealne lekkie czytadło ;) 

I coś co mnie zauroczyło w wyglądzie fizycznym, oprócz okładki, to kolor czcionki! Jest brązowa! :D Taki mały szczegół, a cieszy ;) 

Moja ocena: 4+

Wyzwanie: Książka, którą chcesz przeczytać ze względu na okładkę.

Za książkę dziękuję księgarni Tak Czytam:


poniedziałek, 19 października 2015

150. "Osobisty (i osobliwy) niepamiętnik Niekrytego Krytyka" Maciej Frączyk [PRZEDPREMIEROWO]

1






"Czemu ludzie tak często popełniają błąd i mówią: «w cudzysłowiu» zamiast «w cudzysłowie»? Mam cię w dupie, czy mam cię w dupiu, hmm?"









Książka o, tak zwanym, wszystkim i o niczym. ;)

Filmiki autora książki znam i śledzę od prawie początku jego działalności na YouTube. I każdy oglądam po kilka razy, chociaż ostatnie jego produkcje mają swoje dobre i złe chwile ;) To jednak z każdym się zapoznaję. Lubię jego humor i właśnie sięgając po tę pozycję oczekiwałam dużej dawki żartów ;)

A co dostałam? 
Tak jak pisałam, książkę o wszystkim. Możemy przeczytać tutaj o Bogu, motywacji, reklamach i wielu wielu innych rzeczach, a przedstawione zostały one w humorystyczny sposób. Jest też parę stron, gdzie czytelnik może kreatywnie się wykazać. Ja jednak od wypełniania książki się powstrzymałam, bo jednak nie potrafię tego zrobić. Jak można wyrwać róg kartki i czyścić nim zęby? Widocznie książki typu "Zniszcz ten dziennik" to nie dla mnie. ;)
A co do treści książki? Jest zabawnie, ale jest czasem drętwo. Ale myślę, że to już taki humor Maćka jest. I jeśli, ktoś ogląda jakiego filmiki ten wie ;)

Dla kogo jest ta książka? Myślę, że Ci, którzy lubią humor z filmików to spodoba się im ta książka. Warto obejrzeć parę jego najnowszych produkcji, aby zdecydować się, czy chce się po nią sięgnąć ;) 
Nie było to arcydzieło, ale do książki będę wracać (tak samo jak do filmików), żeby się chwilę pośmiać. Ot, książeczka na jedno popołudnie ;) Była fajna - to jest chyba najlepszy opis :D 


Moja ocena: 4-

Wyzwanie: Książka ze złymi recenzjami.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Filia :)
http://www.wydawnictwofilia.pl/


sobota, 3 października 2015

148. "Seryjny" John Lutz

2








"-Kto pyta, nie błądzi - rzucił Quinn.
-Też tak myślałem, zanim się ożeniłem."









Brutalny, krwawy, momentami obrzydliwy kryminał ... czyli coś co uwielbiam :D

Nowy Jork. Młode kobiety stają się celem mordercy. Co łączy te kobiety? Dlaczego są zabijane? Kto zadaje im ból? Zagadkę stara się rozwiązać detektyw specjalizujący się w seryjnych mordercach - Frank Quinn oraz jego zespół. 
Dodatkowo poznajemy także historię Beth, która ma coś wspólnego z tym co dzieje się w Nowym Jorku.

Wiem, że o fabule nie pisałam za dużo, ale uważam, że tyle wystarczy :) 

Mi, wielkiej fance seriali kryminalnych, ten kryminał przypadł do gustu. Nie było to wielkie arcydzieło, ale czytało się go szybko, akcja gnała do przodu i przede wszystkim - to czego dowiadujemy się pod koniec powieści, wbija nas w fotel i zostawia z otwartą paszczą. :) Uwielbiam, gdy końcówka książki robi ze mną takie rzeczy. A jeśli to jest kryminał to już w ogóle jestem wniebowzięta!

W czytaniu nawet nie przeszkadzał mi fakt, że jest to szósty tom z serii, a nie czytałam poprzednich. Gdy byłam w 1/4 książki zaczęłam podejrzewać, że to chyba jest jakaś seria - pewne niedomówienia dotyczące życia prywatnego bohaterów, jakby autor mówił mi "No, wiesz o co chodzi. Nie będę się o tym rozpisywał, bo przecież czytałaś poprzednie tomy.". Jeśli przymkniemy oko na pewne wątki osobiste i skupimy się tylko na wątku morderstwa, to zabawa przy książce jest przednia. To jest tak, jakbyśmy oglądali np. piąty odcinek trzeciego sezonu jakiegoś serialu kryminalnego. Nie rozumiemy niedopowiedzeń związanych z życiem postaci, ale sprawa kryminalna nas wciąga i dobrze się bawimy. :) 
Ja na pewno będę polować na resztę części tej serii, bo styl pisania John Lutza jest naprawdę lekki i przyjemny ;) 


Moja ocena: 4+
Wyzwanie: Książka autora, którego nie czytałaś nigdy wcześniej.
Za książkę dziękuję księgarni Tak Czytam:

piątek, 18 września 2015

145. "Zaczekaj na mnie" J. Lynn

6









"To jak wizyta u dentysty. Nie chcesz tam iść, ale wiesz, że musisz, a kiedy jest po wszystkim, cieszysz się, że to zrobiłeś."









Jeśli chcecie zabrać się za tę książkę to pod żadnym pozorem NIE czytajcie opisu z tyłu albo na lubimyczytac.pl Spoiler, spoiler! No chyba, że lubicie psuć sobie zabawę z czytania ;)

Avery to z pozoru zwykła młoda dorosła, która wybrała się na studia. Ale nie jest zwykłą dziewiętnastolatką.  Uciekając przed przeszłością wybrała właśnie taką uczelnie, a nie inną. Ale czy uciekła dostatecznie daleko?

Miałam mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki, i w sumie nadal mam. Niby lekka, ale niby trochę przewidywalna i głupiutka. Ale z drugiej strony porusza trochę trudnych tematów. Więc tak za bardzo nie wiem co myśleć o tej książce. Na początku mnie irytowała, ale później się nawet rozkręciła. :) 

Jeśli ktoś potrzebuje książkę na relaks i ma ochotę na młodzieżówkę, to myślę, że ta książka będzie dobra :)

Moja ocena: 4-

Wyzwanie: Autor pod pseudonimem.