niedziela, 31 lipca 2016

Wyniki konkursu z "Oblubienice wojny" Helen Bryan

6




Wreszcie przedstawiam Wam wyniki konkursu, który organizowałam we współpracy z wydawnictwem Editio.
Wybrałam dwie odpowiedzi, które przypadły mi do gustu, a jedną osobę wylosowałam :D
Wybór był trudny (tyle cudownych odpowiedzi mi przesłaliście!), ale dałam radę i oto dwójka laureatów (wraz z odpowiedziami konkursowymi)!

  • Szczęśliwa mama 

Powiem za Joseph'em Addison'nem: "Przyjaźń powiększa szczęście i pomniejsza nieszczęście. Podwajając naszą radość, dzieląc na pół smutek". Ot czym jest dla mnie przyjaźń. Przyjaźń jest prawdą. Przyjaźń jest uśmiechem. Przyjaźń jest szczerością. Przyjaźń jest lojalnością. Przyjaźń jest na śmierć i życie. Jest bezinteresowną konstelacją uczuć pomiędzy przyjaciółmi. Jest radością, zaufaniem. Przyjaźń to dar składany nam u stóp przez osobę, zwaną pieszczotliwie przyjacielem. To nic innego jak podniesienie na duchu. Przyjaźń to kolorowa owca w stadzie czarnych, znacząca dla nas więcej, aniżeli my sami.
Przyjaźń, przyjaźń, przyjaźń… każda wygląda inaczej, jest improwizacją, wieczną niespodzianką. I nie ma na nią typowego przepisu. Moim zdaniem w przyjaźni potrzeba: szczypty nieprzewidywalności- np. gdy w Twoje urodziny Twoi przyjaciele wypełnią Ci szafkę szkolną kartkami z życzeniami i one wysypią się na Ciebie, gdy tylko otworzysz drzwiczki. Ogromnej misy zaufania- gdy Twój przyjaciel wie z czym masz problemy i gdy jesteś smutny wspiera Cię, kiedy inni twierdzą, że marudzisz. Garści humoru- wiesz, że Twój przyjaciel się spóźnia do szkoły rano, więc na imieniny dajesz mu budzik z podpisem "może coś pomoże, a jak nie, to Ci wynajmę budzącą orkiestrę". Łyżkę porozumienia- mówicie do siebie skrótami, które tylko Wy rozumiecie. Gdy przyjaciel siedzi na drugim końcu sali i delikatnie poruszy palcem, Ty już wiesz dokładnie o co mu chodzi. Koszyka pełnego soczystych owoców zabawy- nieważne gdzie, nieważne jak razem dobrze się bawicie. Butelki "upartości"- potrafisz zwrócić przyjacielowi na coś uwagę, nawet pobić się, byle nie zrobił czegoś beznadziejnie głupiego co mu zaszkodzi. Kostki cierpliwości- by cierpliwie wysłuchać żalów na panią od matmy, a później powiedzieć, że tańczenie belgijki przy tablicy to był kiepski pomysł. Garstki kompromisu- ja chcę iść na lody, a ja kawę, więc zamiast do ulubionej lodziarni lub kafejki idziemy do przypadkowej kawiarenki. Półmisek tego nieokreślonego „czegoś”- gdy obie jesteście zakochane w jednym chłopaku, więc każda próbuje zwracać jego uwagę na swój sposób, ale kiedy widzisz, że druga z nim rozmawia, to nie przeszkadzasz. Dużo tych drobnych chwil- gdy siedzicie w domu razem przy herbacie i książkach (wprawdzie jedna czyta romans, a druga horror, ale ważne, że razem), gdy głośno śmiejecie się w bibliotece i wszyscy mówią Wam " cccciiii" i wiele innych. Przyjaciel zawsze odbiera telefon, choćby o 3 w nocy. Czeka przed Twoim blokiem w deszczu. Jest zupełnie nieprzewidywalny. Ufasz mu, a on Tobie. Krzyczy, śmieje i płacze bez powodu razem z Tobą. Myśli to samo w tym samym momencie. Macha Ci przed twarzą nowym tomem Twojej ulubionej serii i chwali, że ma go pierwszy, a potem Ci go wręcza mówiąc "nie, Ty pierwszy". Zjada z Tobą czekoladą. Świeci oczami przed Twoim tatą i mamą, by Cię puścił na wypad ze Szczecina do Krakowa. Wierzy w Ciebie. Jest pełny szalonych pomysłów i nieprzewidywalności. Liczy Ci czas stoperem, gdy biegniesz po ostatnią drożdżówkę w sklepiku. I ma wiele innych cech. Przyjaźń i przyjaciel mogą być też zupełnie inni i niesamowici na swój własny szalony sposób. Potrzeba nam świadomości, że mamy kogoś bliskiego, kto nas nie opuści i nie zawiedzie, doda siły i pewności siebie. Nasze wspólnie spędzone chwile stają się niezapomniane. JEDNO JEST BARDZO WAŻNE PRZYJACIEL JEST BARDZO POTRZEBNY, A BEZ PRZYJAŹNI TRUDNO ŻYĆ! Życie bez przyjaciółki byłoby kompletnie pozbawione sensu! "Przyjaźń jest jak słońce. Czasem coś ją przysłoni, lecz nigdy nie zgaśnie"!
  • Teresa K.

Kochana Bogusiu!
Wiem, wiem. Jesteś zaskoczona moim listem. Przecież dziś rozmawiałyśmy. Mimo to piszę. Wiesz sama, że czasem lepiej ubrać myśli słowa. Myśli, uczucia i pragnienia. Za trzy tygodnie są moje urodziny. Wierzę, że spotkamy się jak zawsze. Przy czerwonym winie, tylko Ty i Ja. Uwielbiam te nasze odświętne, urodzinowe spotkania. Są inne, zupełnie inne niż te powszednie. Uwielbiam Twoje czerwone szpilki, które wtedy zakładasz. Idealnie podkreślają Twoje szczupłe nogi. Jak zwykle usiądziemy, będziemy rozkoszowały się smakiem jogurtowego tortu- przecież obie jesteśmy na diecie. Który to już rok wspólnie diet ujemy? Szósty czy siódmy? Nieważne. Jesteś najbliższa mi osobą już długi czas. Zastępujesz mi siostrę i brata, których nie mam. Za niecałe trzy tygodnie zadzwonisz i zapytasz czy czytałam nową książkę Kalicińskiej, wspomnisz o nowych perfumach… Nie, nie chcę takich podarków. Chcę czegoś zupełnie innego- chce, byśmy przez kolejne lata spotykały się w moje urodziny. Razem wspominały pierwsze chwile w pracy, kiedy się poznałyśmy, dorastanie naszych synów, którzy właśnie rozpoczęli karierę szkolną w pierwszej klasie. Chcę przez kolejne lata mieć w Tobie oparcie, chcę patrzeć na Twój uśmiech i słuchać Twego głosu po szóstej rano, gdy namawiasz mnie na piesza wędrówkę do pracy. Chcę, być była, towarzyszyła mi w wielu ważnych mi chwilach. Jesteś niemal częścią mnie, częścią mego życia. Nie chcę, by coś w nim się zmieniało. Tak jak jest, jest doskonale. Nie, nie chcę Kalicińskiej, nie chcę nowych perfum i nowego kalendarza. Chcę tylko wiedzieć, że nasza przyjaźń wciąż będzie trwała, a my wciąż będziemy przyjaciółkami.
Twoja na zawsze Teresa
PS Może w tym roku jednak skusimy się na tort czekoladowo-orzechowy?



A teraz losowanie:




Wiktoria Guziewicz

Zwycięzcom gratuluję i proszę o wysłanie adresów do wysyłki na mój e-mail: aleksandra.s.1.1.3.9@gmail.com

Macie czas do 7 sierpnia 2016, jeśli nie wyślecie mi adresów, wtedy wybiorę lub wylosuję kolejnych laureatów :)



Dziękuję wszystkim za tak liczne uczestnictwo w konkursie. Nie martwcie się, za niedługo kolejne konkursy! :D :*

213. "Tarantula" Thierry Jonquet

1




"Tak, był Tarantulą. Jak pająk podstępny i tajemniczy, okrutny i bezlitosny, zachłanny i nienasycony w swoich nieodgadnionych pragnieniach chował się gdzieś i tkał miesiącami luksusową pajęczynę, złotą klatkę, której był strażnikiem, a ty więźniem."






Niby krótka książka, a jaka treściwa! 

Tarantula zawiera trzy opowieści, które z pozoru nie mają ze sobą nic wspólnego. Z pozoru! 
Poznajemy historię Richarda i Ewy - pięknej kobiety oraz chirurga plastycznego, łączy ich dosyć nietypowy związek, Alexa - złodzieja, który ucieka przed policją oraz Vinceta - młodego chłopaka, który zostaje porwany. Jak ich losy się łączą?


Podczas czytanie tej książki, czuje się niepokój, czasem obrzydzenie, ale jednak uczucie, że została napisana świetnie, jest najsilniejsze. Mimo że nie ma tutaj dużo krwi, to jednak jest to naprawdę mocny kryminał. A gdy zaczyna się wszystko wyjaśniać, wtedy po prostu wbija w fotel. Ja zaczęłam podejrzewać jak to wszystko się wiąże, dopiero stronę przed faktycznym wyjaśnieniem.


Podziwiam autora, że potrafił w niewiele ponad 100-stronicowej książce zawrzeć, tak szokującą historię. Nie ma tutaj niczego zbędnego. Wszystko jest ważne i wszystko się ze sobą wiąże. Ciężko mi pisać o niej, jest naprawdę wbijająca w mózg.

Ta powieść zostaje z człowiekiem i wątpię, żebym kiedykolwiek pozbyła się tych obrazów z głowy. Podsumowując, szokująca i przerażająca historia. 

Moja ocena: 5+

Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, ile chcę.

212. "Po prostu bądź" Magdalena Witkiewicz

2




"Fajnie byłoby mieć mapę z zaznaczonym miejscem, gdzie leży szczęście. Człowiek musi się bardzo namęczyć, by je znaleźć na mapie życia."

Moje pierwsze spotkanie z Magdaleną Witkiewicz i na pewno nie ostatnie! :D

Pola, pomimo sprzeciwu rodziców, postanawia studiować. Wyjeżdża do Gdańska, ciężko pracuje i uczy się. Spotyka tam też swoją miłość. Czy będą żyć długo i szczęśliwie? 

Po prostu bądź to bardzo ciepła książka, które wywołuje uśmiech, ale i smutek. Taka słodko-gorzka historia. Nie wywoła u mnie skrajnych emocji - śmiechu do łez i hektolitrów łez. Ta powieść była taka wyważona, delikatna, subtelna. Taka kobieca. Podobało mi się to, że nie była mdła, ale taka jak ją opisałam :D 

Przypadły mnie do gustu także cytaty piosenek, na początku każdego rozdziału. Sama autorka stworzyła playlistę z tymi utworami KLIK 

Więcej nie mam do powiedzenia o tej książce, krótko i na temat. Po prostu bardzo mi się podobało i na pewno podsunę mojej mamie do przeczytania. Czuję, że jej się spodoba :D 

Moja ocena: 5-

Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, ile chcę.

211. "Woła mnie ciemność" Agata Suchocka

4






"Woła mnie ciemność, choć w mojej duszy wstaje nowy dzień."







Jest to bardzo dziwna książka i to w negatywnym znaczeniu tego słowa.

Londyn, XIX wiek. Młody Armagnac nie ma pieniędzy i perspektyw na przyszłość. Przenosi się do stolicy Anglii, aby zamieszkać z ciotką, jedyną rodziną jaką ma. Pewnego dnia, nieznajomy mężczyzna proponuje mu nowe, lepsze życie. Ale za jaką cenę?

Skończyłam tę pozycję już jakiś czas temu (prawie miesiąc), a ja nadal nie mogę się pozbierać. I to nie dlatego, żeby była tak dobra! Po rozmowie z osobą, która nie ma w planach sięgnięcia po tę książkę (więc spokojnie mogłam opowiedzieć całą fabułę), uznałyśmy zgodnie, że po prostu w Woła mnie ciemność jest za dużo wszystkiego. Osobiście uwielbiam, gdy akcja jest warta i dzieje się sporo. Ale w większości książek, gdzie tak jest, rozwija się to stopniowo. Tutaj poczułam się, jakbym otworzyła drzwi, a za nimi było pełno śniegu, który na mnie spada. Po prostu przytłoczyło mnie natłok rzeczy. Myślę, że spokojnie można było to wszystko podzielić na przynajmniej dwie książki i byłyby one ciekawe. Co za dużo, to niezdrowo - to zdanie idealnie opisuje, co myślę o tej książce.

Sceny łóżkowe. Taaa, po tym, gdy po raz pierwszy się pojawia scena zbliżenia, te wydarzenia są niemalże w każdym rozdziale. I to zaczyna wkurzać. Powtórzę - co za dużo, to niezdrowo.

Znalazłam zaletę, żeby nie wyjść na takiego zupełnego hejtera. ;) Pomysł na książkę jest naprawdę dobry. Ciekawa by była ta historia, gdyby nie te wady ;) 

Moja ocena:2--

Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, ile chcę.

piątek, 29 lipca 2016

210. "Wypowiedz jej imię" James Dawson

3


"-A co z tobą? Spędzasz większość czasu z szydełkiem w dłoni albo w klasie ?
-Ha! Niezupełnie! Boże, aż boję się pomyśleć, czego mogłeś się o nas nasłuchać.
-Wszystkie jesteście nadziane ?
-Nie.
-Urządzacie lesbijskie orgie?
-Tylko w ostatnią środę każdego miesiąca - odparła Bobie z przekąsem."




Horror nie taki straszny jak go malują ;)

Bobbie wraz z kolegami podczas Halloween wywołuje ducha Krwawej Mary. Na początku wydaje się być to po prostu dobrą zabawą. Z czasem zaczynają dziać się różne dziwne rzeczy.

Sięgając po tę książkę nie spodziewałam się horroru, który przestraszy mnie tak, że będę się bała chodzić w nocy do łazienki. I w sumie taką pozycję otrzymałam, ale nie była to nudna lektura. Mega wciągająca fabuła, nieirytujący bohaterowie, oto jest Wypowiedz jej imię.

Nie jest to horror mrożący krew w żyłach. Jakiś dreszczyk niepokoju jest, ale tak maluteńki. Ale książka broni się ciekawie poprowadzonym wątkiem Krwawej Mary. Nigdy nie spotkałam się z taką historią i było to po prostu interesujące. 
Oczywiście, jest tu także wątek miłosny, bo jakże by inaczej! Nie taki znowu przytłaczający, ale jednak często można o nim poczytać. 

Nie mam więcej nic do powiedzenia. Ot, lekka i niezobowiązująca literatura. Przeczytałam ją bez problemu w jeden dzień. Można się przy niej dobrze bawić. Język jest dosyć potoczny i niektórym się nie podobał, ale mnie akurat przypadł do gustu. ;) Ogólnie książka dobra, nic nadzwyczajnego, ale też nieprzeciętna. Nie żałuję spędzonego czasu z nią :D

Moja ocena: 5-

Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, ile chcę.

209. "Cięcie" Veit Etzold

3




"- Ktoś, kto walczy, może przegrać - powiedziała Clara, ruszając w stronę wyjścia. - Ktoś, kto nie podjął walki, już przegrał."






Brutalny, czasem wręcz obrzydliwy, kryminał? Jeśli to Twoja bajka, to gorąco polecam Ci Cięcie!

Na ulicach Berlina grasuje seryjny morderca, który używa Internetu, aby wybierać ofiary. Nikt nie jest już bezpieczny w sieci. Komisarz Clara Vidalis podejmuje się złapania Bezimiennego. Okazuje się, że nie bez powodu to właśnie ona zajmuje się tą sprawą.

Najważniejszą rolę w tej powieści gra wątek kryminalny. Nie znajdziecie tutaj zapychaczy czy romansu, który przyćmi morderstwa. Bezimienny toczy grę, która jest wciągająca, a w miarę czytania, apetyt rośnie. Sama fabuła jest świetnie poprowadzona. Momenty nudy? Na pewno nie przy Cięciu! Historia gna do przodu bez wytchnienia, ale znowu nie pędzi tak, że nie możecie nadążyć ;)

Bohaterowie zostali świetnie wykreowani. A morderca to majstersztyk. Genialny profil psychologiczny i samo jego zachowanie - cudo. Chyba mogę przyznać mu miano najulubieńszego czarnego charakteru. :D

To nie jest książka, która daje tylko rozrywkę. Ona także daje do myślenia. Wystarczy trochę wiedzy na temat komputerów i ktoś może znaleźć mnóstwo informacji o Nas. Ludzie, którzy chcą kogoś skrzywdzić, mogą obserwować tę osobę i wiedzieć o niej bardzo dużo. Myślę, że ta książka jest przestrogą dla osób, które relacjonują Internetowi każdy swój moment w życiu.  Oczywiście, nie możemy popadać w skrajności, ale warto uważać ;)

Na sam koniec, chcę wspomnieć o cudownej okładce. W życiu nie widziałam lepiej zaprojektowanej okładki! Niby prosta, niby nic ekscytującego, ale te cięcia, które widzimy, są prawdziwe. Tak, ta okładka jest dziurawa! I to jest coś niesamowitego, jak dla mnie. :D

Uwielbiam krwawe kryminały/thrillery, które niesamowicie oddziałują na wyobraźnię. Cięcie jest właśnie taką pozycją. Opisy są bardzo plastyczne i szokujące. Dlatego nie polecam tej powieści osobom o słabych nerwach. A dla wielbicielom krwawych kryminałów jest to lektura obowiązkowa. Mój egzemplarz leci na półkę moich ulubionych książek! 

Moja ocena: 6 - ulubiona

Książka bierze udział w zabawie Czytam, ile chcę.