poniedziałek, 15 lipca 2019

"Pacjentka" Alex Michaelides

6




Alicia wiedzie szczęśliwe życie. Jest cenioną malarką. Przy boku ma kochającego męża. Jednak pewnego wieczoru zabija go. Dlaczego? Czy to na pewno ona? Alicia jednak milczy i trafia do ośrodka psychiatrycznego. Po sześciu latach Theo pojawia się w tym ośrodku jako psychoterapeuta i postanawia, że dowie się prawdy i skłoni Alicia do mówienia. Czy mu się uda?

Powiem szczerze, że nie spodziewałam się niczego od tej książki. Moja mama mi ją dała i powiedziała, że to dobry thriller, że nie domyśliła się zakończenia. Ale moja mama nie czyta za dużo takich książek, a ja tak, więc rzadko, który potrafi mnie zaskoczyć jakiś thriller, ale sięgnęłam po Pacjentkę. I nie przewidziałam zakończenia! I naprawdę wątpię, żeby ktokolwiek by się domyślił. Końcówka jest naprawdę soczysta i robi trochę wodę z mózgu. Jestem mega usatysfakcjonowana takim zakończeniem.

Niestety są minusy tej książki – pierwsza połowa wlecze się niemiłosierne. Dostajemy najpierw historię Theo, która szczerze mnie zbytnio nie interesowała. I nudziła. Ale! Wbrew pozorom nie mogła być pominięta. Tylko, gdyby moja mama nie powiedziała mi, że od połowy książka nabiera tempa i warto dla niej się przemęczyć, to rzuciłabym tą książką. Serio. Tak więc, mówię Wam, przebrnijcie przez nudną opowieść Theo, jaki on jest biedny, nieszczęśliwy i ogólnie niewart życia i uczuć innych. Bo dla historii Alicii warto. Chociaż myślę, że można było spokojnie skrócić to mękolenie Theo i byłoby zdecydowanie lepiej.

Bardzo polecam Pacjentkę. Może nie jest to jakaś książka odkrywcza, ale niezły debiut. Jeśli lubicie książki, które Was zaskoczą to śmiało po nią sięgnijcie. Jestem prawie pewna, że Wam się spodoba :D

Moja ocena: 4++

czwartek, 11 lipca 2019

„Aru Shah i koniec czasu”, „Aru Shah i pieśń śmierci” Roshani Chokshi

0


Dwunastoletnia Aru mieszka w Muzeum Starożytnej Sztuki i Kultury Indyjskiej, w którym jej mama jest kustoszką. Dziewczyna chodzi do prywatnej szkoły, w której nie potrafi się odnaleźć. Nie jest tak bogata jak jej koleżanki i koledzy, więc po prostu zmyśla. Pewnego wieczoru, żeby udowodnić, że nie kłamie (chociaż tak naprawdę to robi) zapala przeklętą lampę Bharaty. Niestety, to nie były bajki i Aru uwalnia Śpiącego, który chce obudzić Pana Zniszczenia. Ups, Aru musi naprawić swój błąd i powstrzymać demona.

Nie chcę opowiadać, co jest w drugiej części, ale zdecydowanie Pieśń śmierci podobała mi się bardziej niż pierwszy tom. Chociaż Koniec czasu to też świetna książka, ale to było dopiero wprowadzenie w świat Aru. Obie części były bardzo zabawne, nie raz, nie dwa wybuchnęłam śmiechem. No, styl godny Ricka Riordana. Nie dziwię się, że przyjął te książki pod swój patronat.

Właśnie, Rick Riordan, czytając książki o Aru, czułam się jakbym czytała powieści o Percym Jacksonie. Totalnie styl Riordana, ten sam klimat. Dla mnie to nie był problem. Nawet ucieszyłam się, bo jak wiecie kocham cykl o Percym (czytałam dwa razy w całości), więc dzięki Roshani mogłam wrócić do tego cudownego klimatu. A zarazem czytać inną historię z innymi bohaterami. Chociaż na przykład fabuła drugiego tomu Aru przypomina mi fabułę Złodzieja pioruna.

Autorka w książkach także porusza ważne i współczesne tematy. Mamy tutaj główne bohaterki, a nie bohaterów. I często w tekście jest podkreślane, że to są dziewczyny i to nie oznacza, że są słabsze od facetów. Poza tym, też był dialog w stylu „-Czy w tym hełmie wyglądam grubo? -Nie ma nic złego w byciu grubym. Przestań oglądać te magazyny, tam wszystko jest wyretuszowane”. Są to powieści skierowane do nastolatków (chociaż i starszy czytelnik będzie się dobrze bawić), więc to bardzo dobrze, że przekazywane są takie treści. 

Chciałabym także pochwalić tłumaczkę książek Martę Dudę-Gryc. W obu częściach przygód Aru mamy mnóstwo gier słownych, które podejrzewam, że po angielsku inaczej brzmiały. Jest zauważalne, że nie jest to tłumaczone jak leci, tylko został zachowany sens, ale także żarciki. Super sprawą jest też to, że w pracy przy książce została także wykorzystana konsultacja indologiczna prof. dr hab. Lidii Sudyki. Dzięki temu czuję, że mogę zaufać tej książce, jeśli chodzi o hinduską mitologię i tradycję.

Kroniki Pandawów zaczęły się rewelacyjnie i mam nadzieję, że kolejne tomy będą równie dobre, a nawet lepsze! Czekam na nie z niecierpliwością! :D

Za książkę Aru Shah i pieśń śmierci dziękuję wydawnictwu Galeria Książek

Moja ocena: 6

piątek, 5 lipca 2019

"Co wie twój pies?" Sophie Collins

2




Kto nie zastanawiał się nad tym, co myśli jego zwierzak? Podejrzewam, że nie raz, nie dwa pojawiało się to pytanie w Waszej głowie. Przynajmniej u mnie tak jest ;) Książka Co wie twój pies? pozwala chociaż trochę zrozumieć naszego pupila.

Pozycja jest bardzo ciekawa. Po kolei poznajemy zmysły psa i ładnie wytłumaczone jest dlaczego jest tak, a nie inaczej. Dlaczego psy mają lepszy zmysł zapachu? Po co psom smak wody? Czy to prawda, że psy potrafią wyczuć powrót właściciela? Albo czy naprawdę psy widzą biało-czarny świat? Wszystko jest wyjaśnione na podstawie badań i eksperymentów naukowych. Oczywiście, nic nie jest na sto procent pewne, bo badanie percepcji człowieka nie jest łatwe, a co dopiero zwierząt. Jednak są to ciekawe testy i z obserwacji mojego psa, widzę, że mogą mieć trochę prawdy w sobie ;)

Jedyną rzeczą, która przeszkadzała mi w czytaniu to błędy w układzie tekstu. Co jakiś czas zdarzało się, że tekst nachodził na zdjęcie albo fotografia była po lewej stronie, a po prawej stronie tekst i nagle ostatnie zdanie jest pod zdjęciem. Takie błędy nie powodują jakiś wielkich problemów, ale gdy zdarzają się one często bywają trochę irytujące.

Zdecydowanie jest to książka dla każdego miłośnika psów. Jest tam mnóstwo cudnych zdjęć, nad którymi można rozpływać się godzinami!  Serio, mogłabym dniami siedzieć i przeglądać te słodkie mordeczki <3

Wiem, że jest też kocia wersja, ale nie czytałam jej, ponieważ nie jestem wielką fanką kotów, ale może przeczytali też to jacyś kociarze i może to ich zainteresuje ;) Autorka jest inna, ale to samo wydawnictwo wydało Co wie twój kot? ;)

Za książkę dziękuję wydawnictwu Alma Press

Moja ocena: 4+


poniedziałek, 1 lipca 2019

Muzyczny poniedziałek #269

2

Wróciłam! Niestety studia pochłonęły mnie całkowicie, ale już koniec! Przynajmniej do października :D Ale nie mówię, że mam wakacje. Powiem to jak zobaczę wszystkie oceny wpisane do indeksu ;P
Na powitanie piosenka, którą odkryłam wczoraj. Nigdy nie podobał mi się głos Dawida, ale w tej piosence mnie nie irytuje. A wręcz przeciwnie i razem z melodią nastraja mnie tak wakacyjnie!

Dawid Podsiadło - Małomiasteczkowy

Udanego tygodnia!

poniedziałek, 22 kwietnia 2019