"Czym jest życie, jeśli nie łańcuchem złożonym z chwil?"
Co czułam podczas czytanie tej powieści? Niepokój.
Jedenastoletni Sammy przeprowadza się razem z rodziną do Berlina. Jego nowy dom to stara willa z tajemnicą. Pewnego dnia w piwnicy znajduje celę, gdzie przetrzymywana jest dziewczynka. Gdy przychodzi tam kolejny raz, okazuje się, że pomieszczenie jest puste. Chłopiec jest przekonany, że winnym jest ojciec.
Czytając tę książkę, czułam podobieństwo do Dziewczyny z sąsiedztwa Jacka Ketchuma. Bardzo mroczna, brutalna historia opowiedziana z perspektywy małego chłopca. Brzmi podobnie, prawda? Obie te powieści poruszają tematykę psychiki, ale omawiają zupełnie inne zagadnienia. Cela nie zachwyciła mnie tak jak książka Ketchuma, ale końcówka naprawdę wbija w fotel. I zapewniam Was, że nie domyślicie się tego, jak się skończy ta historia. Naprawdę, za Chiny Ludowe tego nie zrobicie! :D
Bohaterowie mnie nie zachwycili. Byli po prostu okej. Bardziej wciągnęła mnie fabuła, sama historia, dlatego nie skupiałam się zbytnio na postaciach. Niby są one ważne dla fabuły (w sumie jak w każdej pozycji), ale podczas czytania nie czułam żadnej więzi między mną a nimi.
Czytając Celę odczuwałam ciągły niepokój. To dobrze, bo takiego czegoś oczekiwałam od tego typu powieści. Poza tym, czułam lekki niedosyt. Wiem, że to jednotomówka i wręcz nie chcę kolejnych części, bo po prostu byłoby tego za wiele. Ale wydaje mi się, że czegoś zabrakło w tej pozycji. Może tej relacji między czytelnikiem a bohaterem?
Nie uważam, żeby to była książka, którą trzeba przeczytać. Ale jeśli lubicie krwawe thrillery i akurat będziecie mieli możliwość przeczytania tej pozycji, to śmiało bierzcie ją. Na pewno Was zaskoczy :)
Moja ocena: 5-
Za książkę dziękuję Aim Media oraz wydawnictwu Initium